sobota, 21 lutego 2015

Przemysław Gąsiorowicz, Myśli ze stłuczonej łepetyny

fot. http://www.imaginariumart.com.pl/

Afganistan

Czołem żołnierze! Drodzy kuracjusze naszego polowego lazaretu! Wasz pułkownik wita was na kolejnej pogadance, mającej na celu podniesienie na duchu rannych towarzyszy. Na początku chciałem zapytać, który zgubił w korytarzu tę postrzępioną granatem rękę i dlaczego, do cholery, po sobie nie posprzątał?! Co…? A… rzeczywiście – to moja… Sorry… Wyrzucę ją przez okno… bo chyba mi się już nie przyda… Temat dzisiejszej pogadanki brzmi: „Wojna wcale nie jest tak brutalna, jak nam się wszystkim wydaje.” Tomczyk! Mógłbyś nie pluć krwią, jak do ciebie mówię?! Teraz nakreślmy sobie kredą na tablicy sytuację, w jakiej się znajdujemy. Afgańscy partyzanci są tutaj. Bronią zaciekle tej oto… góry piachu… My jesteśmy tutaj… na tej oto… górze piachu… Naszym zadaniem, wyznaczonym przez naczelne dowództwo, jest za wszelką cenę utrzymać naszą… górę piachu… i zdobyć ich górę piachu... Generalnie w tej wojnie walczymy o piach… Ale ten piach ma być później wykorzystany do budowy autostrad. Ważna misja to jest… No, a nadwyżkę tego piachu możecie sobie zabrać do domów… Dla dzieciaków na piaskownicę, czy coś… Mniejsza z tym…
Dalej – miejsce w którym się znajdujemy, jest najniebezpieczniejsze z możliwych. Z tej strony są gęste pola minowe. Rozminować ich nie możemy, bo nie mamy sprzętu. Pułkownik przegrał go w karty. Za plecami mamy wioskę z afgańską ludnością cywilną. Wrogo do nas nastawioną. Natomiast z tej strony mamy już strefę całkowicie bezpieczną. Są tu hotele, baseny, salon gier i pole golfowe. Tu stacjonują Amerykanie. Ale nam nie pomogą, bo ich pułkownik jest właśnie na czwartym LEVELU. Zając! Nie baw się tym okiem! Nie włożysz go z powrotem. Wyrzuć psu i skup się! No więc, na pierwszy rzut... oka… wydawało by się, że sytuacja jest bez wyjścia, tragedia i w ogóle koszmar. Spróbujmy jednak znaleźć pozytywne strony tej sytuacji... Zresztą, nie ważne… A ty z czego się tak histerycznie śmiejesz, Glapiak? Jak tam twoja depresja po ostatnim ostrzale? A, byłbym zapomniał: przyszła do ciebie wiadomość z Ojczyzny. Twoja matka nie żyje.
Wracając do tematu – jak już wcześniej mówiłem, wojna nie jest tak straszna, jak się wydaje. Zimoń! Na litość boską! Nie baw się wnętrznościami kolegi tylko słuchaj! Dzięki naszej armii oraz misji w Afganistanie, macie szansę zostać bohaterami i zrobić coś pożytecznego ze swoim życiem, dla Ojczyzny, waszych rodzin, ich przyszłości. A pomyślcie panowie sobie przez chwilę jakie mielibyście życie, gdyby was tu nie było? Siedzielibyście w fotelach, z brzuchami na wierzchu, międląc puszkę piwa w łapskach i tępym wzrokiem gapiąc się przed siebie. Do tego zrzędząca żona. Narzekająca na wasze zarobki i nie wyniesione śmieci. Komornik rąbiący pięścią w drzwi. Dzieciak w wózku wrzeszczy, jak zarzynany. Starsza córka zamknęła się w kuchni z jakimś oszczypłotem. Bóg jeden wie, co tam robi. A na to wszystko teściowa spoglądająca na was z triumfem i pogardą. A w telewizji 150. edycja Tańca z gwiazdami. Który z was zamieniłby naszą prawdziwą męską przygodę na takie życie? No dobra, opuśćcie te kikuty… O.K. – zgoda! Jest tutaj sporo syfu, zgoda! Nikt się nami nie interesuje, do domu daleko, rząd nas olał, żony nas zdradzają, w powietrzu fruwają koledzy – cali lub w kawałkach – a ich głowy walają nam się pod nogami. A propos – uwaga do sekcji porządkowej – jak sprzątacie po akcji, to nerek, wątroby i serc nie wyrzucamy. Całkiem dobrze się sprzedają. Wracając do tematu – dookoła ogień, upał, brak wody, jęki konających, a kapelan stracił wiarę w Boga. Ale nadal uważam, że z tej sytuacji można wyciągnąć jakieś pozytywy. Spotyka nas tu cała masa wspaniałych chwil… Takich jak… jak… O! Pamiętacie, jak w tej wiosce podbiegły do nas te dzieci z butelkami wody, a my im rozdawaliśmy cukierki? A ty się Stępień znowu czepiasz? No i co z tego, że te bachory wyjęły później zawleczki z granatów?! Liczy się ta chwila przed…
Dobra – widzę, że z wami nie wygram… Ostatnia sprawa. Słuchajcie, panowie, mamy poważny kłopot. Amerykanie są wściekli. Sprawą interesuje się wywiad. Chodzi o ten ostatni mecz z Jankesami, który graliście głową afgańskiego cywila. Panowie, no!… Na litość boską – tak nie może być! Ja wszystko mogę zrozumieć, ale żeby tak po chamsku faulować?!...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz