czwartek, 5 lutego 2015

„Polityka”, reż. Eugeniusz Korin, Teatr 6 piętro. Recenzuje Rafał Jędrzejak

fot. J. Niemczak

Polityka

Coraz rzadziej zdarza nam się wracać do kina niemego. O ile jeszcze czasem, w leniwej podróży po telewizyjnych kanałach, natrafimy na czarno-białe scenki filmów, przeplatane planszami dialogowymi, to już nie sposób doznać atmosfery takiego kina w jego oryginalnej formule. Namiastkę tego dał mi Eugeniusz Korin, w wystawionym w Teatrze 6 piętro spektaklu „Polityka”. Przedstawienie to kompilacja współgrających ze sobą elementów kina niemego i gry scenicznej, moderowanej przez tapera – osobę odpowiedzialną za szatę muzyczną i odczytywanie wyświetlanych na planszach tekstów. Rolę tę pełnił dystyngowany Czesław Majewski. Zresztą, sporym kunsztem wykazali się twórcy, precyzyjnie synchronizując wyświetlane nagrania z grą aktorów na scenie.
Sztukę napisał w 1920 roku Włodzimierz Perzyński. Traktuje ona o sytuacji politycznej w okresie budowania II Rzeczpospolitej i mimo, że minęło już niemal sto lat, przedstawiona historia oparta jest na znanych nam z codziennych doniesień medialnych, aferach politycznych. Jest i korupcja, kolesiostwo, protekcja oraz wszechobecny lobbing. Wszystko to zagrane w tak prześmiewczy sposób, że widz, zdając sobie sprawę z uniwersalnego charakteru, nie zapomina o irytacji na współczesną klasę polityczną, ale przynajmniej na chwilę bawi się tym, co dzieje się na scenie. W tle politycznej walki o wpływy rozgrywa się wątek miłosny, który pomimo komediowego charakteru przedstawienia, w swoim apogeum potrafił rozszczelnić usta i wymieszać źrenicę z tęczówką w oku siedzącej obok mnie blondynki.
Największą zasługę przypisuję osobie odpowiedzialnej za dobór aktorów do odgrywanych przez nich postaci. I, o ile wybierając Rafała Królikowskiego i Małgorzatę Sochę do głównych ról, nikogo się specjalnie zaskoczyć nie da, to aranżując Kazimierza Kaczora, Joannę Żółkowską i Hannę Śleszyńską, twórcy ukazali nam poziom aktorstwa wprost proporcjonalny do wysokiej przecież ceny biletu. Spektakl ma też wartość dodaną, w postaci fenomenalnych kreacji kolejnej trójki aktorów drugoplanowych. Sylwester Maciejewski idealnie oddał postać niekompetentnego ministra Kręciołka, kierującego się dewizą, że prawdziwy złodziej to taki, który kradnie za jego plecami. Bartłomiej Firlet aktywnością na scenie, wzbogacaną perfekcją werbalną, jako kobieciarz i malwersant Kiełbikowski, niejednokrotnie wprawiał w śmiech zgromadzonych na widowni. A Paweł Nowisz, który gra biznesmena korumpującego urzędników państwowych, dokonuje raz po raz wykładni niegodnych występków, których nie powstydziłby się nawet Adam Hofman. Sumując: spektakl „Polityka” to dobra alternatywa dla wieczornych programów informacyjnych. Po obejrzeniu sztuki nadal będziecie na bieżąco. A czas spędzony naprzeciwko sceny rozbawi, zaciekawi i skłoni do refleksji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz