czwartek, 18 grudnia 2014

„Koncert życzeń”, reż. Yana Ross, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie / TR Warszawa. Pokaz na 7. Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Boska Komedia.

Fot. Klaudyna Schubert

Avec ce soleil” to wyjątkowy cover, wyjątkowy klip Patricii Kaas (https://www.youtube.com/watch?v=ySm-eewTNog). Słynną wokalistkę widzimy samą w mieszkaniu. Maluje się, rozmazuje makijaż, coś tam je, jakieś ciasto. Szybko jednak zwraca jedzenie. Oglądamy ją podczas domowych, prywatnych czynności wykonywanych w maleńkim mieszkaniu. Bierze środki przeciwbólowe? Andydepresanty? Przegląda się w lustrze. Wkłada majtki, ogląda w odbiciu swoje ciało. Obecnie ta piękna kobieta ma 48 lat. Nie ma już ciała młódki.

Pięć lat starsza Danuta Stenka zdecydowała się na eksperyment. Można wykrzyknąć: wreszcie. Bo już wcześniej widzieliśmy efekty, gdy świetnie radziła sobie w pracy choćby z Mają Kleczewską, że realizowała zadania, wiele zresztą dodawała do ról od siebie. Kilka dni temu zachwyciła zagranicznych jurorów kreacją w „Drugiej kobiecie” w reżyserii Grzegorza Jarzyny, przyznali jej nagrodę dla najlepszej aktorki festiwalu. Jest na topie. Gra w filmach, serialu kryminalnym, występuje w Teatrze Narodowym, a teraz ta niespodzianka. „Koncert życzeń” – koprodukcja krakowskiej Łaźni Nowej, TR Warszawa i Boskiej Komedii.

Spektakl bez słów, jak powiedziałem na spotkaniu z artystką: spektakl niemy, oparty o sztukę Franza Xaviera Kroetza. Ale jakże wiele mówiący. Spektakl o samotności, o pustce, o starzeniu się, o wypaleniu. Co znaczy samotność pyta reżyserka? Danuta Stenka stoi nieruchomo na scence, na kilkunastocentymetrowym podwyższeniu. Wróciła z pracy? Weszła do swojego maleńkiego mieszkania, ale wystarczającego, by zmieścić wszystkie najpotrzebniejsze sprzęty. Wyobraźcie sobie Państwo mieszkanko, w którym zburzono ściany zewnętrzne i wewnętrzne. Podzielono przestrzeń na pokój, kuchnię i łazienkę. Kobieta przygotowuje sobie posiłek, je, zmywa naczynia, wcześniej się przebiera.

Trudność grania polegała tu na tym, że Danuta Stenka miała widzów dosłownie centymetry od siebie, a nie mogła patrzeć na nasze twarze, bo efekt głębokiego spojrzenia z wyrzutem nie byłby pod koniec przedstawienia wystarczająco silny. Właściwie, to widzowie, przez to otoczenie sceny, stworzyli ruchome ściany.

W zasadzie, od któregoś momentu było już wiadomo, co się święci. Reżyserka Yana Ross podkreśliła to w scenie gdy postać gra w Sims 3. Na ekranie dom pełen ludzi, sztucznych ludzi, którzy spotykają się, rozmawiają w dziwnym języku jak to w Simsach, wykonują drobne czynności. Ale jest tam gwar, w domu jest tłoczno. Jednym ludzikiem aktorka wykonuje do znudzenia tę sama czynność przy wannie. Jakby się zawiesiła, jakby odpłynęła. Zresztą to nie jedyna chwila zawieszenia. Kobieta podobnie się zachowuje, gdy w radiu leci puszczona przez Wojciecha Manna piosenka. Zawiesza się, jakby wróciły wspomnienia. Sam często tak mam.

Jak długo można wytrzymać samemu? Człowiek, to banał – wiem, potrzebuje miłości, oddania, poświęcenia i drugiego człowieka, jego bliskości, czułości, ciepła. Tu, w tej zdezynfekowanej, aseptycznej przestrzeni tego brak. Nie ma tego specyficznego bałaganu, źle odłożonej ścierki, wiecie o czym mówię, jakiś okruchów z wczoraj. Jest jak w mieszkaniu do wynajęcia. I to przeraża. Puste życie w pustym domu.

I Kaas i Stenka, i Janda w „Tataraku” pozostają same w pustej, zamkniętej mikroprzestrzeni pokoju, kawalerki. Kaas wychodzi, szykownie ubrana, pewnie decyduje, by jeszcze raz spróbować. Postać w „Koncercie życzeń” gasi światło i kładzie się spać, jednak tylko na chwilę, bo zaraz wstaje, bierze fiolkę Relanium i połyka garść pigułek, wcześniej wysypawszy je na talerz. Nikt z widzów nie zareagował, nikt nie wszedł w przestrzeń gry, chociaż wielu pewnie chciało. Nikt jej nie powstrzymał. To mocna scena, najmocniejsza, po niej aktorka patrzy widzom prosto w oczy. Z wyrzutem. Czemuś nie zareagował, nie przerwał tej pustki?

W tym roku samobójstwo popełnił mój kolega-reżyser. Tak, mocno odczułem to przedstawienie. Warszawska premiera dopiero w połowie stycznia. Kto może niech koniecznie idzie. Warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz