piątek, 17 października 2014

"Testament" She She Pop, 19. Konfrontacje Teatralne w Lublinie. Komentuje Paulina Niedziałek.

fot. Doro Tuch
Król Lear” na nowo

Zaczyna się tak: na scenie stoi siedem osób w różnym wieku. Chórem śpiewają piosenkę bez podkładu, jedynym akompaniamentem są pstrykające palce jednego z mężczyzn. Trzech z nich jest już w podeszły wieku. Noszą proste, a zarazem funkcjonalne kostiumy, które stanowią symbol tak pożądanej, ponadczasowej władzy. „Testament” to teatr performatywny, w którym nowinki techniczne funkcjonują obok takich elementów scenografii jak choćby stary gramofon.
Ale po kolei. Na scenie jest czterech aktorów, na ich szyjach wiszą „bibułowe obroże” , które świadczą o królewskim pochodzeniu. Twórcy zdecydowali się na wprowadzenie do akcji trzech mężczyzn – ojców. Aktorzy rozpoczynają spektakl od przedstawienia cech jakie musimy posiadać by znaleźć uznanie wśród starszych. Po chwili na scenie pojawiają się wszyscy trzej, zapowiedzią ich wejścia jest dźwięk trąbki. Panowie siadają w fotelach, które, jak możemy się domyślić, na scenie symbolizują trony. Siedzą w fotelach, a wyraz ich twarzy widzimy dzięki kamerom oraz ekranom wiszącym mniej więcej w połowie sceny. Ekrany zresztą stanowią tu stały element scenografii. Na kolejnym wyświetlony zostaje tekst dramatu Szekspira. W trakcie przedstawienia klasyczne strofy są poprzez projekcje przypominane.
Szekspirowski Lear, jak pamiętamy, chce podzielić majątek, dochodzi do walki, klótni między jego córkami. W niemieckim „Testamencie”, osnutym na kanwie klasycznego dramatu, mamy do czynienia z podobną sytuacją, przedstawioną jednak niekiedy w... śmieszny sposób. Mamy tu czworo dziedziców, mamy chęć władzy, są wreszcie żądania wobec ojca. Mamy aż trzech ojców, którzy... no właśnie... stanowią całość? Trzech staje się jednym? Grupa She She Pop pokazała że to możliwe. Dodam, że ważną rolę w przedstawieniu odgrywa muzyka – marynarskie szanty obok „I will always love you” Whitney Houston wprowadzają pewną lekkość i humor.
Aktorzy w części przedstawienia opowiadają o momencie dziedziczenia i opieki nad ojcem. Wszystko starają się wytłumaczyć za pomocą schematów, niekiedy matematycznie. Dokładnie rozrysowują każdą pozycję, używają nawet kalkulatora. Mamy również do czynienia z momentem przebaczenia. Ważny jest też moment przejęcia władzy. Kiedy dzieci dochodzą do władzy, wykonują gest triumfu.

W finale przedstawienia, na scenie pojawia się tekturowa trumna, do której wchodzi jeden z mężczyzn. To moment śmierci ojca. Każde dziecko zadaje mu jedno pytanie. Nagle trumna otwiera się, mężczyzna wstaje. Do mikrofonu podchodzą kolejne osoby i mówią jedno zdanie będące podsumowująca puentą, po czym kładą się na scenie. W efekcie tworzą dość ciekawą rzeźbę. Tak kończy się „Testament”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz