poniedziałek, 27 października 2014

Myśli ze stłuczonej łepetyny - felieton Przemysława Gąsiorowicza

fot. Imaginarium Art

Rozum
Na ulicy, gdzieś pod murem leżał sobie rozum. Taki mały, szary, zwykły, niepozorny rozum. Nikt go nie zauważał. Nikogo nie obchodził. Leżał sobie. Bezpański. Opuszczony. Stracony.
Przypadkiem przebiegał tamtędy jakiś dzieciak i niechcący kopnął go pod Urząd Miasta. Ale nie zauważył, że kopnął... Z Urzędu Miasta wychodził jakiś urzędnik i śpiesząc się do domu kopnął go niechcący pod sam Urząd Marszałkowski. Tam z kolei inny urzędnik, śpieszący się rano do pracy, kopnął go całkiem przypadkiem na przeciwległą stronę ulicy, aż pod Urząd Wojewódzki. I rozum tam leżał i leżał. Widać – nikt stamtąd go nie potrzebował...
W końcu, któregoś dnia, z Urzędu Wojewódzkiego wychodził wysoko postawiony urzędnik i pędząc do swojego służbowego samochodu wdepnął niebacznie butem centralnie w ten rozum. Energicznie i z pewną dozą irytacji, wytarł urzędnik swój but o trawę i popędził dalej. I tam, na tej trawie skopany, niezauważony, niepotrzebny, porzucony, zapomniany i rozdeptany leżał sobie rozum czas pewien... Chwilami tylko jakiś ptak na niego narobił. Jakiś pies nasiusiał. Jakiś człowiek przeszedł i zignorował...
Zapytacie: „Kto go zgubił?” Nie wiem. Zdaje się, że chyba nie ja. Mój jest nieco bardziej pofałdowany. Chociaż... Pewności nie mam...
To teraz dość częste. Coraz więcej ludzi go gubi. Na przykład jeden mój znajomy poznał na bankiecie pewną brunetkę o niebieskich oczach i stracił rozum od razu. Ale to w moment! Po chwili się okazało, że ta brunetka, jak zeszli do szatni, to mu jeszcze serce po drodze ukradła. Ani się obejrzał! I teraz siedzi chłopina z takim pustym wzrokiem i patrzy przed siebie i ani drgnie... Tragedia! Facet bez serca, bez rozumu – a decyzje podejmować musi, bo minister! Zdrowia, czy sprawiedliwości? Nie pamiętam...
Albo jeden komendant policji, też mój znajomy... A nie – ten to nie zgubił. On się od razu urodził bez. Taka przypadłość. Zdarza się. Rzadko, ale się zdarza. Bo najczęściej to się gubi w trakcie. Ale ponoć ci, co się rodzą od razu bez, to łatwiej kariery robią. Dowiedzione naukowo.
O! w szkole bardzo często gubi się rozum. Rozwija się delikwent prawidłowo do szóstego roku życia, po czym idzie do szkoły i od razu gubi! A na koniec nauczycielem zostaje... No. Masę takich znam. Urzędników, dyrektorów, fachowców, ordynatorów paru. Mało tego! Słyszałem nawet, że w wielu branżach brak rozumu trzeba mieć teraz w CV wpisany! To już się wręcz wymóg taki zrobił. Ludzie, starając się o pracę, już nie gubią go, a specjalnie chowają!
Takie czasy, panie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz