wtorek, 7 października 2014

Felieton: Karolak przez Urbaniaka pytany

rys. Hanna Usarewicz-Sacher

Mam kumpla. Od lat spieramy się o to, czy kultura powinna być dotowana z budżetu, czy utrzymywać się sama. M jest zwolennikiem urynkowienia, sprywatyzowania teatrów. Po studenckich praktykach sprzed piętnastu lat w Ministerstwie Kultury, ma jakiś taki uraz do pań parzących kawy i wcinających kanapki zamiast pracować. Tak po prostu ma. Staram się więc zgrabnie omijać podczas naszych spotkań rafy rodzimego życia teatralnego, by go zwyczajnie nie wkurzać. Ale czasem po prostu się nie da.

M podesłał mi rozmowę Urbaniaka z Karolakiem, link do weekendowej „Wyborczej”. Że ten Karolak to spoko koleś i że ma rację. Przeczytałem. Dość słaba to w gruncie rzeczy pogadanka, okraszona banalnymi pytaniami, zagajeniami bardziej, skądinąd sympatycznego Majka. Nawet nie winię prowadzącego o lapidarność, bo wiem, że Karolak jest strasznym gadułą i „miłym misiem” w rozmowie. Wiem, bo sam z nim przeprowadzałem wywiad dla „Teatru” trzy lata temu. Wówczas również opowiadał, jak to było mu ciężko zakładać teatr, jakie ma oparcie w sponsorach i ile hajsu wyłożył na kosztowną IMKĘ. Majk pyta, Karolak odpowiada, Karolak mówi, Majk słucha i tak to się ciągnie. Tam, gdzie aktorowi niewygodnie to zbacza i odpowiada trochę... obok. A Majk nie zadaje kluczowych pytań. Bo ma być przecież miło i sympatycznie.

Jest w naszym teatralnym środowisku kilka takich... „ni to tajemnic”. Wszyscy na festiwalach, na bankietach, przy wódce ostrzegają, wszyscy niby wiedzą, ale wolą siedzieć cicho. Bo jednak ten Karolak to ma sporo kasy, ma festiwal Polska w IMCE, ma wpływy pośród polityków. Wielu dyrektorów pozawarszawskich scen chce w IMCE zaistnieć, pokazać spektakl, wystąpić przed publicznością ze stolicy (no przecież, przecież!). „Co tam też w tej Warszawie powiedzą na nasze wysiłki? Jak przyjmą naszą sztukę?” Bo Karolak, przy pomocy redaktora z „Rzepy” – Jacka Cieślaka, zaprasza co lepsze przedstawienia z kraju. Bilety krojone są niestety na kieszeń warszawiaka (po 80 i 100 złotych), mimo że dotacja ministerialna na ten przegląd płynie wartkim strumieniem. I... pewnie dlatego zespoły mają płacone na czas za występy w IMCE.

Karolaka teatr lubiany jest przez platformerskie władze. Sam dyrektor nie ukrywa przecież poparcia dla PO. Politycy lubią przy ulicy Konopnickiej bywać sądząc, że doświadczają ambitnej sztuki. Zapewnia ich przecież o tym sam dyrektor. I Gombrowicza obejrzą i z Sienkiewicza się pośmieją... Tymczasem przedstawienia produkowane są tam według prostej i odwiecznej zasady – oparte na popularnych, rozpoznawalnych aktorach, wedle słów Erwina Axera, że najważniejsza jest obsada. Znane twarze przyciągną przecież polityków i sponsorów. Przyznaje się zresztą do tego w rozmowie dyrektor Karolak. „Jak takie spotkanie z prezesami wygląda?” – dopytuje Urbaniak. „Opowiadam im, co chcemy zrobić i dlaczego. Wtedy zawsze pada pytanie o aktorów. To podstawa.” – odpowiada szczerze dyrektor. To, żeby było jasne nic zdrożnego. Jednak w IMCE liczy się już bardziej aktorski dreamteam niż fabuła. Ot, choćby w spektaklu pod tytułem „Bielska. Boczarska. Grabowski. Karolak.” Tak, tak, jest tam taki w repertuarze, to nie żart.

Zabrakło mi w rozmowie Urbaniaka pytań o kasę. Bo to przecież problem powtarzany szeptem w środowisku. A jakoś nikt nie ma śmiałości zadać tych pytań. Czy to prawda, że są w IMCE problemy z płatnościami, problemy z kasą? Czy to prawda, że w IMCE ociągacie się miesiącami z płatnościami dla współpracowników?Znam dwójkę reżyserów, która borykała się długi czas z tym problemem. W wywiadzie rezolutny Majk o finanse Karolaka jednak nie spytał. Ja bym natomiast chętnie dowiedział się, jak wyglądały umowy z Krzyśkiem Garbaczewskim i Marcinem Cecko i dlaczego obaj dwa lata temu musieli odejść z IMKI na zaawansowanym etapie prób do przedstawienia. Zapytałbym, dlaczego dyrektor wiele miesięcy nie odbierał telefonów i nie odpisywał fotografce jednego z przedstawień, która chciała odebrać obiecaną kwotę? Zastanowiłbym się i wrócił pamięcią do chwil, gdy powstawał „Generał”, spróbowałbym się dowiedzieć od dyrektora, jak i za ile powstawało parę jeszcze innych przedstawień, ile i czy płacono dramatopisarzom. I czy realizatorzy otrzymywali na czas swoje honoraria. Zadałbym wreszcie dyrektorowi Karolakowi pytanie, dlaczego ludzie z branży ostrzegają się nawzajem słysząc „IMKA”. Mówią, by nim się tam pojedzie, najpierw podpisać umowę.


Piękny obrazek w wywiadzie dla „Wyborczej” chciał nam sprzedać Tomasz Karolak. Elokwentnego, pełnego pomysłów aktora, rzutkiego właściciela teatru. Zastanawiam się, czy choć połowa z tych pomysłów dojdzie do realizacji, czy honoraria wpłyną twórcom na konta. I czy na czas wpłyną. Prawda bowiem jest taka, że teatr to dla Karolaka taki wybryk, zabawka, błyskotka. Fajna taka, ale dość kosztowna, mimo pomocy sponsorów-prezesów spółek Skarbu Państwa (Orlen, PKO). Były szybkie samochody, jest teatr, a teraz podobno aktor ma już i swój zespół muzyczny. I dobrze, ma pieniądze, może mieć zabawki. Warto jednak, by szanował też ludzi i dotrzymywał umów. Bo czy IMKA to taki świetnie zarządzany teatr? Właśnie o to bym z chęcią Karolaka zapytał.

4 komentarze:

  1. Przesyłam w imieniu pana TOMASZA KAROLAKA / część 1

    "Widzę, że ma Pan nieprecyzyjne informacje, ale spieszę uzupełnić Pana wiedzę. IMKA odczuła boleśniej niż inne placówki np. państwowe skutki kryzysu 2011 roku i nigdy nie ukrywałem w wywiadach, że były opóźnienia w płatnościach powstałe na skutek np. rezygnacji któregoś ze sponsorów (branża deweloperska). Jednak zawsze najważniejszym naszym i moim zdaniem były produkcje spektakli i często wkładałem w te produkcje swoje prywatne pieniądze po to, żeby projektów nie zawieszać i żeby artyści pracujący w IMCE mogli zarobić jakiekolwiek pieniądze.
    Odpowiadając na Pańskie zarzuty chcę Pana zapewnić, że w IMCE grają nie tylko znani aktorzy ale również debiutanci np. spektakl „Warszawa Grabiny” w reż. Magdy Fertacz albo też realizowane są eksperymenty np. „Ayrton Senna” w reż. Łukasza Kosa. Ideą jest, że oprócz znanych aktorów w świecie teatru, grają absolutnie młodzi, nie znani twórcy. Wystarczy przyjść na więcej niż jedno przedstawienie do IMKI.
    Sprawa dotycząca panów K. Garbaczewskiego i M. Cecko rozbija się o to, że obaj panowie łącznie pobrali zaliczki w kwocie około 10-ciu średnich krajowych, a teatr nie otrzymał spektaklu. W trakcie pracy nad spektaklem reżyser zmienił obsadę, którą zresztą sam wcześniej wybrał. I słynna jest sprawa w środowisku, kiedy jeden z tych twórców zaproponował mi, żebym kupił mu mieszkanie, ponieważ jak sam siebie określił jest „jednym z najlepszych twórców świata”, a pieniądze oddawał mi będzie w postaci spektakli teatralnych, a więc pytanie: komu chodzi o pieniądze?
    Jeśli chodzi o honoraria przedstawienia „Generał” nie widzę tutaj żadnych podstaw aby podważać sens finansowy tej produkcji, która powstawała w totalnym kryzysie. Poza tym w trakcie nastąpiła zmiana reżysera i tylko determinacja aktorów i teatru doprowadziła do premiery spektaklu, który okazał się wielkim sukcesem IMKI, nagradzanym na festiwalach m.in. Grand Prix w Gdyni. A propos honorariów przytoczę sytuację , że zamówiłem sztukę u autora wystawianego w IMCE - w ciemno płacąc zaliczkę, a otrzymałem od niego starą sztukę, bezczelnie zretuszowaną, a o tym to kłamstwie poinformował mnie dyrektor innego teatru. Czy Panu są znane takie zabiegi, niektórych dramaturgów? Oczywiście, nie ścigam o zwrot ani autorów niedoszłej premiery, ani dramaturga-oszusta.
    Po trzecie. Teatr IMKA w POLSCE ma dotację na festiwal w wysokości 200 tysięcy złotych i jest to jasna sytuacja, którą każdy może sprawdzić w publicznie dostępnych dokumentach ministerstwa. Pieniądze są kierowane bezpośrednio do teatrów, które zapraszamy. Druga część honorariów festiwalowych są to pieniądze z biletów i dlatego są one cenowo na tym poziomie.
    Po czwarte przypadki kiedy opóźnienia w płatnościach były większe niż ustalała to umowa były przeze mnie wyjaśniane i należą do przeszłości. Obecnie finansowo kieruje teatrem zawodowy manager i on dba o to, aby IMKA działała sprawnie finansowo i z tego co widzę po propozycjach, które do teatru przychodzą od reżyserów i aktorów to sytuacja jest bardzo dobra. CDN."

    OdpowiedzUsuń
  2. Komentarz pana Tomasza Karolaka / część 2

    "Pan jednakowoż trzyma się dwóch czy trzech jednostkowych przypadków można by powiedzieć sprzed lat i jak mantrę Pan powtarza w kółko to samo. Mimo Pańskich sensacyjnych informacji, jakoś udało się IMCE wyprodukować wysoko kosztowy serial teatralny „Klątwa, odcinki z czasu beznadziei” w reż. Moniki Strzępki czy też Cienie, gdzie IMKA była producentem wiodącym. Oba projekty koprodukowaliśmy z państwowymi instytucjami, co wymagało od nas wiarygodności finansowej na najwyższym poziomie. Mimo Pańskich sensacji, IMKA jakimś „cudem” w poprzednim sezonie zatrudniła 295 artystów i wyprodukowała 6 premier, z czego 3 są już nagradzane na poważnych festiwalach teatralnych.
    Na koniec pragnę Pana poinformować, że to, czy ja kupuję sobie samochód - czy nie, to moja prywatna sprawa. Sugerowanie, że jakoby mają w tym udział sponsorzy, jest co najmniej nie właściwe, a już na pewno krzywdzące mnie osobiście, ale jeśli jednak chce Pan podawać jakiekolwiek informacje publicznie to radzę zasięgnąć informacji u źródła – 22 339 05 20.
    Jeśli ma Pan jakieś pytania do mnie - to zapraszam przed napisaniem kolejnej tony bzdur. A może Pan działał z czyjegoś polecenia?
    Radzę zająć się sytuacją państwowych scen, które mimo wielomilionowych dotacji nie są w stanie wyprodukować kilku przyzwoitych premier i coraz częściej słychać o poważnych opóźnieniach w płatnościach tychże scen. Przed napisaniem każdego artykułu radzę robić szeroki wywiad środowiskowy, a nie ograniczać się do opinii kilku sfrustrowanych kolegów. Tomasz Karolak"

    OdpowiedzUsuń
  3. Komentarz od Tomasza Karolaka:
    "Umieściliśmy komentarz na Pana profilu FB, ponieważ na nim też Pan umieścił link do swojego tekstu. Nieprawdziwe informacje musza być zweryfikowane, ponieważ FB jest portalem społecznościowym i każdy ma wgląd w treści na nim umieszczane. Informacja o tym, że jest Pan pracownikiem państwowego teatru jest faktem. Komentarz i opinie w tej sprawie wysłaliśmy m.in. do Dyrektora Teatru im. J. Osterwy. Nie mamy nic przeciwko felietonom na blogach byleby zawierały merytoryczną prawdę. Kłamstwo i nierzetelne dziennikarstwo będziemy piętnować. Prosimy aby Pan nie kasował tego komentarza. Pozdrawiam, Tomasz Karolak"

    OdpowiedzUsuń
  4. TOMASZ KAROLAK - SOBOTA, 11 PAŹDZIERNIKA 2014 R.

    Przyjaciele, Czytelnicy, Polemiści.

    Uwagi, które wypowiedziałem w ostatnim czasie na temat organizacji i atmosfery polskiego życia teatralnego, wywołały pozytywne komentarze, ale i burzę zarzutów, często niesprawiedliwych, bez pokrycia.
    Być może, moje komentarze obciążone były emocjami, bo nie potrafię inaczej rozmawiać o tym, co robię - o teatrze. Tym bardziej chciałem podziękować za słowa wsparcia, a najbardziej tym, którzy poczuli się wywołani do dyskusji lub dotknięci moim wypowiedziami.
    Jeszcze raz okazało się bowiem, że burza oczyszcza atmosferę i uwalnia nas od napięć, które są w powietrzu, a od których nie potrafiliśmy się uwolnić, bo nie rozmawialiśmy ze sobą.
    Teraz to się udało. Dzięki temu wiele spraw wyjaśniliśmy, wyprostowaliśmy. I nawet jeśli w niektórych kwestiach pozostaliśmy przy swoich opiniach, zaczęliśmy się bardziej rozumieć i szanować.
    Przede wszystkim nawiązaliśmy zerwany dialog. A bez niego nie da się tworzyć teatru, który powinien łączyć, a nie dzielić.
    Jestem dumny, że nie powtarzamy błędów ludzi polityki. Dziękuje Wam wszystkim.
    Tomek Karolak, dyrektor TEATRU IMKA
    PS. Przepraszam Marcina Cecko, że wrzuciłem go jednego „worka”.

    OdpowiedzUsuń