czwartek, 16 października 2014

Czytanie sztuki „Najpodlejsza z wszystkich planet”, autorstwa Özen Yula, Teatr Soho w Warszawie, 19. Konfrontacje Teatralne w Lublinie. Komentuje Paulina Niedziałek

fot. Maciek Rukasz

„…by martwego mężczyznę zakopać..”

Wchodzimy do sali. W tle słychać muzykę: dźwięk pianina miesza się ze skrzypcami. Salę oświetlają tylko dwie lampy. Światło pada również na dwójkę aktorów. Dwie pozostałe postaci nie pozostają w cieniu, mimo to na ich głowach dostrzegam zawiązane chusty. Tak przenoszę się z widzami do Turcji.
Czytanie rozpoczyna się od dialogu między (jak możemy wywnioskować) bratem a zdesperowaną siostrą. Prowadzą dość ciekawą rozmowę. Mine jest mocno pijana, niejednokrotnie zbiera się jej na wymioty, bełkocze, że wszystko pieprzy. Rodzeństwo porusza różne tematy, ich dialog jest żywy. Rozmowę przerywa pukanie do drzwi, oczywiście przedstawione w symboliczny sposób. Okazuje się, że nieproszonym gościem jest sąsiadka z góry, młoda dziewczyna, która jak każda nastolatka trochę się buntuje, bywa niegrzeczna. Ma problemy w szkole, zawieszono ją w prawach ucznia. Jednak nie to jest powodem jej ucieczki. Uciekła z domu (aż jedno piętro niżej) ponieważ ma wszystkiego dość. Jej ojciec to damski bokser i kobieciarz. Dziewczyna skarży się, że ma tego dość i że za żadne skarby do domu nie wróci. Mężczyzna daje jej ultimatum: musi założyć słuchawki i dać w spokoju porozmawiać mu z Mine, albo natychmiast wraca do matki. Dziewczyna oczywiście wybiera pierwszą opcję. Rodzeństwo prowadzi ze sobą ostrą rozmowę, kiedy przychodzi do nich matka zbuntowanej nastolatki. Obie zaczynają, jak to się mówi, prać brudy. Do ich rozmowy dołącza się pijana Mine. Kolejna desperatka. Jest jeszcze temat mężczyzny-pantoflarza, dla którego świat zaczyna się i kończy na jednej kobiecie. Po roku związku chce się jej nawet oświadczyć. Z rozmowy kobiet wynika, że Mine zabiła męża-boksera, który chciał zmusić ją do stosunku płciowego. Żona zabitego zarzeka się, że był naprawdę dobrym człowiekiem, tylko czasami ponosiły go emocje. Co za idiotka... Kobiety prowadzą dyskusję przy herbacie z alkoholem, przez co rozwiązują im się języki. Wpadają na świetny pomysł, by martwego męża zakopać nieopodal domu i upozorować, że najzwyczajniej w świecie wyprowadził się z domu. Jest to dość ryzykowne, ponieważ pies sąsiadów może rozkopać miejsce pochówku. Wpadają więc na kolejny świetny pomysł pokrojenia jego ciała na kawałki.

Czytanie zostało sumiennie przygotowane. Snop światła pozwalał skupić się w danym momencie na kolejnej, czytającej osobie. Kostiumy adekwatne do miejsca akcji. Najbardziej raziły mnie przekleństwa wypowiadane z ust dziewczyny. No ale cóż, dramatu zmienić się nie da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz