poniedziałek, 8 września 2014

Myśli ze stłuczonej łepetyny - felieton Przemysława Gąsiorowicza

fot. Imaginarium Art

Podrzyj umowę z kablówką!

Czy tak zwana „rozrywka” w polskiej telewizji musi się sprowadzać do „dmuchania w mikrofon”?
Przecież sposobów na rozbawienie widowni jest nieskończoność!
Ludzka pomysłowość, ludzkie możliwości intelektualne, a nawet fizyczne nie mają dna!
Charles Chaplin, Rowan Atkinson (Jaś Fasola – Mr. Bean), John Cleese, Louis de Funès, Andy Kaufman – że wymienię tylko tych kilku – ci faceci pokazali już dawno temu, w jak skrajnie różny sposób można rozśmieszyć człowieka, jak wiele nieograniczonych mozliwości drzemie w ludzkiej pomysłowości oraz w fizyczności.
To są drzwi już dawno temu otwarte!
Czy więc absolutnie koniecznym jest i niezbędnym, by serwować polskiemu widzowi w polskiej telewizji tylko i wyłącznie denne dowcipasy wdmuchiwane w mikrofon?

Program „Mam talent” pokazał jak wiele jest osób, w Polsce i na świecie, ponadprzeciętnie utalentowanych. Poza totalnymi „kosmitami”, którzy w kolejnych edycjach tego programu wygłupili się, wręcz skompromitowali, wystąpiła cała armia ludzi z zaskakującymi pomysłami na widowisko!
W nieco bardziej normalnym kraju niż nasz (bo o całkiem normalnym nie słyszałem) dla każdego z tych występujących znalazłby się przynajmniej jeden manager, który wiedziałby, jak na nich zarobić. Przy czym korzyść byłaby obopólna – zarobiłby i manager i występujący. Okazuje się bowiem, że nawet ze zwykłego układania Kostki Rubika można zrobić trzymający w napięciu show! I to jaki! (obejrzyjcie archiwalia „Mam talent” na youtube). W nieco bardziej normalnym kraju ten człowiek od Kostki Rubika prawdopodobnie byłby już bogaty i być może stałby się celebrytą.
A u nas?
Gdzie jest teraz ten człowiek? Dał występ, jury oniemiało z zachwytu, publiczność dała owacje na stojąco i... facet zniknął! Nie wiem – być może latem objeżdża jakieś powiatowe dożynki. Ale przecież ten człowiek, jak i szereg innych osób (na przykład genialny duet Pitzo & Polssky), to materiał na popularny program rozrywkowy, który przy najwyższej oglądalności generowałby potężny dochód.
Ale oni zniknęli... bo telewizja już ich nie potrzebuje. „Wystąpili sobie? To wypad!”
Bo w polskich edycjach talentszołów (nie ma znaczenia których) nie promuje się talentów. Promuje się wyłącznie członków jury. Uczestnik ma za zadanie dać występ, który stacji „zrobi program” i iść do domu. A w przyszlości co najwyżej opowiadać wnukom: „A wiecie? Wasz dziadek (babcia) za młodu wystąpił sobie w telewizji.” A poza tym ma siedzieć cicho.
Jakoś nikomu już nie zależy na wyławianiu i promowaniu talentów. I nie mówię tu o filantropii. Mówię o biznesie. Nikt nie widzi potrzeby (albo nie chce jej widzieć) zarabiania na czyimś oryginalnym pomyśle.Telewizja na okrągło wałkuje te same schematy i sprzedaje, a właściwie, to wciska na siłę w nasze mózgi tę samą obrzydliwą miazgę.
I nie jest żadnym argumentem powiedzenie: „Bo współczesny widz tego chce”. Swego czasu na jeden z popularnych w Polsce letnich kabaretonów, orócz ośmiu tych samych co zawsze topowych kabaretów, zaproszono też Filharmonię Dowcipu Waldemara Malickiego. Wszyscy – organizatorzy i twórcy Filharmonii – mieli poważne obawy przed tym występem. Byli przekonani, że się nie sprzedadzą, że poniosą klęskę, bo ci artyści są zbyt wysublimowani, jak dla typowego widza kabaretowego. W efekcie bisowali trzy razy, dostali owacje na stojąco, a widownia spontanicznie zaczęła skandować „Dzię-ku-jemy! Dzię-ku-jemy!”. Ludzie dostali coś, czego się nie spodziewali – dostali coś świeżego, oryginalnego, pomysłowego i na nieco wyższym poziomie. 
Więc dalczego – pytam – Filharmonia Dowcipu nie ma swojego stałego miejsca w ramówce telewizyjnej? Przez długi czas byli jedyną marką zapełniającą Salę Kongresową w stu procentach. Czyli wszystko wskazuje na to, że TEGO WŁAŚNIE WIDZ CHCE!
Widz MA DOŚĆ miazgi!

Jeśli telewizja tego nie zrozumie – zacznie się zwijać w tempie rozwijania rolki papieru toaletowego. Istnieją prognozy, według których do 2017 roku ogladalność telewizji w USA spadnie o 50%! Ta tendencja jest zresztą widoczna gołym okiem również i u nas.
Zanim jednak telewizja nie zmądrzeje, jeśli polski widzu głodny jesteś rozrywki, sugeruję, żebyś wnikliwie przeglądał sieć. Tylko tutaj jest na dzień dzisiejszy prawdziwie szeroka oferta. Tylko tutaj naprawdę masz wybór.
Ze swojej strony polecam:
amerykański komik George Carl,
francuski iluzjonista Otto Wessely,
albo hiszpańska grupa Tricicle.

Naprawdę goraco polecam!

Polski widzu – obejrzyj sobie powyższe propozycje, porównaj z tym co oferuje nasza telewizja i...
PODRZYJ SWOJĄ UMOWĘ Z KABLÓWKĄ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz