niedziela, 1 czerwca 2014

9 Festiwal R@Port: „Ostatnia Sztuka”, reż. Bogusław Schaeffer, Teatr Groteska w Krakowie; „Depresja Komika”, reż. Michał Walczak, Teatr Montownia w Warszawie. Opisuje Kalina Filip.

fot. Maksymilian Rigamonti

Cóż wielkiego aktor może, polegając na autorze?”

Dramat Bogusława Schaeffera to krytyka współczesnego świata kultury ujęta w zabawny, groteskowy sposób. W krzywym zwierciadle pokazano relacja autor (Grzegorz Matysik) – aktor (Bogdan Słomiński). Krytyce został poddany światek teatralny, praca oraz miejsce w teatrze aktora i dramatopisarza.

Spektakl rozpoczyna się sceną w której autor czyta gazetę. Czyta na głos rubrykę sportową, ogłoszenia o pracę, horoskop. Znajduje ogłoszenie o konkursie na sztukę teatralną na postawie „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, nagroda w wysokości 600 zł. Dramatopisarz ochoczo podejmuje wyzwanie. Kolejne sceny ukazują przebieg pracy nad tekstem w kontekście relacji dramatopisarza z aktorem. Spora część spektaklu oparta jest na interakcji z widzami. Aktorzy proszą, żeby zaglądać im do gardła lub oka, aby ich przytulać, pożyczyć kartę kredytową w zamian za banana czy wyprać płaszcz. Często aktorzy zwracają się ze sceny wprost do konkretnego widza. Na przykład w scenie, w której autor, nagle mówi do pani w pierwszym rzędzie: „Przepraszam, kiedy mi się tak pani przygląda, to nie mogę grać! Jak pani siedzi w pierwszym rzędzie to proszę to robić dyskretniej!”

W następujących po sobie krótkich scenach poruszono kilka istotnych zagadnień w kontekście współczesnej kultury i sztuki. Jednym z nich był problem poszukiwania prawdy zarówno przez autora jak i odbiorcę. Krytyka dotyczyła również muzyki współczesnej, bo jeśli nie da się przeczytać tekstu, wystawić na scenie, to można go z pewnością zagrać na saksofonie bez ustnika. W jednej ze scen padają słowa: „Wszystko jedno co się napisze, w przyszłości i tak czeka nas upadek sztuki, zostanie tylko pusta rozrywka.” Bardzo mocno została podkreślona bylejakość współczesnej kultury i sztuki. Z tekstu autorstwa Schaeffera wyłania się dość przykry obraz odbiorcy kultury: o filozofii może porozmawiać przy dużej ilości wódki, zadowala się dość niską jakością sztuki, istotne żeby była śmieszna. Współczesny człowiek nie potrafi poprawnie akcentować wyrazów, nie do końca wie czego szuka, a przede wszystkim nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie on jest bogiem w teatrze.

Kwintesencją relacji autor-aktor jest scena, w której dramatopisarz daje aktorowi do przeczytania jedną stronę tekstu na podstawie „Krzyżaków” Sienkiewicza. Dostaje od autora wytyczne jak powinien czytać, bo przecież najlepiej, żeby przeczytał w sposób, w jaki mówiono 600 lat temu.

Ostatnia sztuka” Bogusława Schaeffera to zabawna refleksja nad kondycją współczesnej sztuki, dramaturgii, teatru. Sceny spektaklu oparte są na tym samym schemacie: zarysowany problem i jego rozwinięcie. Rozwinięcia są dość intuicyjne, często łatwo przewidzieć, co się wydarzy.



                                                                   *

„Depresja komika” to spektakl, w którym występuje dwóch aktorów: Rafał Rutkowski jako komik pogrążony w depresji oraz Adam Woronowicz jako terapeuta z Warszawy. Komik przychodzi do terapeuty, który proponuje mu różne rodzaje terapii. Spektakl podzielony jest na etapy tej terapii, przeplatane piosenkami. W pewnym momencie role się odwracają i to komik staje się terapeutą, a terapeuta pacjentem. Terapeuta nakłania komika do przypomnienia sobie różnych sytuacji z dzieciństwa, na ich bazie buduje scenki terapeutyczne. Pacjent opowiada historię o księdzu Marku, który chwalił go za masturbację („-Ile razy przyznaj się? -54 razy proszę księdza. -Wspaniale mógłbyś zostać księdzem.”), kościelnego który był pedofilem, czy kolegi lalkarza ze studiów z którym uprawiał seks za parawanem, podczas spektakli w teatrze lalek.

Przedstawienie ma być zabawne, niestety żarty są na bardzo niskim poziomie, banalne, pojawiają się nawet powtarzane wielokrotnie dowcipy, czy tak zwane „suchary”: „-Co mówi rybak wchodząc do stajni? -Okoń”. Całość poziomem przypomina Mazurską Noc Kabaretową. Wielokrotnie wybrzmiewała krytyka środowiska krakowskiego, warszawskiego i białostockiego. Krytyce zostali poddani harcerze, księża i ministranci, artyści. Wyśmiano również edukacyjne filmy dla młodzieży o profilaktyce antynarkotykowej, muzykę disco polo, psychofanów, liczne żałoby narodowe, przez które przerywano spektakle, reklamy w telewizji, chałtury, którymi zajmują się aktorzy (np. dubbing do porno). Stereotypowo potraktowano lalkarzy i komików: lalkarz/komik to na pewno gej.

Wyśmianiu poddanych zostało bardzo wiele dziedzin życia społecznego, jednak na widowni śmiesznie nie było. Żarty były często na granicy dobrego smaku, zaś poziom dowcipu był bardzo niski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz