czwartek, 15 maja 2014

"Skaza", reż. Adam Sajnuk, Teatr Syrena w Warszawie. Recenzuje Paulina Sygnatowicz.

Jacek Poniedziałek, Aleksandra Justa, fot. Krzysztof Bieliński

Za dużo reżyserii, za mało namiętności

Jeden z bohaterów „Skazy” przyznaje, że jego dzieciństwo pełne było chaosu, a brakowało w nim namiętności. W spektaklu Adama Sajnuka chaosu nie ma. Nie ma też namiętności. Jest za to znakomita reżyseria, która o dziwo... zabiła aktorstwo.
Byli tacy, którzy po przeczytaniu zapowiedzi „Skazy” („thriller erotyczny”) wieszczyli skandal obyczajowy. Byli też tacy, którzy po tym tytule w repertuarze rozrywkowej Syreny spodziewali się głębokich zmian, idących w stronę teatru dotykającego poważniejszych, poruszających tematów. Mylili się i jedni i drudzy. Nagość i śmiałe sceny erotyczne dziś w teatrze szokują rzadko (w reżyserii Sajnuka są zresztą niesłychanie poetyckie). Poważne tematy w adaptacji „Skazy” co prawda się pojawiają, trudno jednak uznać je za poruszające. Problem, paradoksalnie, leży w perfekcyjnej reżyserii. W znakomicie pomyślanym i idealnie rozplanowanym spektaklu zabrakło bowiem pochylenia się nad słowem i jego znaczeniami.
Spektakl bazujący na powieści Josephine Hart (jej adaptacji dokonał Sajnuk) przypomina głośnego „Absolwenta” (w wersji scenicznej możemy go właśnie oglądać w warszawskim Teatrze Dramatycznym). Z tą tylko różnicą, że tutaj to nie dorastający chłopak uwodzi dużo starszą sąsiadkę rodziców, aby finalnie ożenić się z jej córką, ale dojrzały mężczyzna romansuje z dużo młodszą narzeczoną syna. Rzecz kończy się tragicznie – odkrywający romans ojca chłopak popełnia samobójstwo. Historia wydawać by się mogła banalna, gdyby nie postać Anny, która czując odpowiedzialność za samobójczą śmierć zauroczonego nią brata, zamienia się w famme fatale beznadziejnie rozkochując w sobie mężczyzn i doprowadzając do kolejnej tragedii.
To opowieść niosąca w sobie ogromne pokłady wybuchających namiętności i tłumionych uczuć, która pozwala aktorom na zabawę psychologicznymi niuansami postaci i na manipulowanie napięciami między nimi. Tymczasem w przedstawieniu Sajnuka zabrakło emocji i prawdy. Anna Terpiłowska nie wykorzystała ogromnego aktorskiego potencjału, który niesie ze sobą monolog przyznającej się do swojej przeszłości Anny. Wypowiada go jednym tchem, jakby zupełnie prywatnie chciała mieć tę scenę już za sobą, nie koloruje, nie wydobywa słów, nie podkłada podtekstów i znaczeń, przez co wypada blado i nieprawdziwie (nie tylko zresztą w tej scenie, ale w całym spektaklu). U Jacka Poniedziałka w roli ojca czuć szkołę aktorstwa, odebraną w teatrze Krzysztofa Warlikowskiego, brakuje mu jednak potrafiącej słuchać i reagującej partnerki. Najbardziej wiarygodna jest Dorota Gorjainow, w roli matki Anny. Doskonale odnajduje się w narzuconej groteskowej konwencji. Jest zabawna, wprowadza na scenę energię, zaś w starannie wypracowanych momentach brzmi niesłychanie szczerze i przejmująco (zwłaszcza, gdy przyznaje, że może nie powinna tak dużo mówić). Pokazuje, że pod maską rozchichotanej damy w różowym kapelusiku, ukrywa się kobieta, która ma wyrzuty sumienia, że nigdy nie potrafiła być dobrą matką. Znakomicie poprowadzona przez reżysera i młodziutką aktorkę (jeszcze gimnazjalistkę), jest postać Sally (Delfina Wierzchucka), córki głównego bohatera, która jest niemym świadkiem scenicznych zdarzeń.
Adam Sajnuk perfekcyjnie skomponował spektakl, zamykając go w czytelnych metaforach i symbolach. Erotyczne sceny zamienił na niemal taneczne układy (choreografia to zasługa Łukasza Przytarskiego). Z Katarzyną Adamczyk zbudował wieloznaczną przestrzeń, która w prosty sposób zmieniała się w dom głównego bohatera, hotelowy pokój czy ogród przed domem dziadka (Sajnuk posiada zresztą fenomenalne wyczucie przestrzeni, co udowodnił chociażby w „Zaklętych rewirach” czy „Kompleksie Portnoya”). To wszystko powoduje, że „Skazę” ogląda się dobrze, ale mimo wszystko zupełnie beznamiętnie.

1 komentarz:

  1. Serdecznie dziękujemy za recenzję. Zapraszamy do kas testu wszystkich, którzycze nie widzieli Skazy.

    Zapraszamy także do aktywnego uczestnictwa w festiwalu United Solo Europe, który startuje w naszym teatrze od 27 maja.

    Bilety na oba wydarzenia do nabycia w kasach teatru oraz na stronie www.teatrsyren.pl

    W razie pytań jesteśmy do dyspozycji.

    Biuro Prasowe Teatru Syrena

    OdpowiedzUsuń