poniedziałek, 26 maja 2014

9 Festiwal R@Port: „Niżyński. Zapiski z otchłani” reż. Józef Opalski, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Opisuje Kalina Filip.

 fot. Marta Saint Tokarz / Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

„Oko jest teatrem, a mózg publicznością.”

„Niżyński” to spektakl przedstawiający historię legendarnego tancerza Wacława Niżyńskiego, który zapadł na schizofrenię. Spektakl to historia uwikłania Niżyńskiego (Grzegorz Mielczarek) w relację z żoną – Romolą (Agnieszka Judycka) i demonicznym impresario – Diagilewem (Sławomir Maciejewski). Przedstawiona przez Józefa Opalskiego historia to powolne, dramatyczne spadanie w obłęd. To opowieść o bezsilności, rozdarciu między namiętnościami, o walce.

Aktorzy, ubrani we współczesne stroje, poruszają się w przestrzeni pokoju. Na środku ustawiony jest stół i cztery krzesła. Na ścianach po prawej i lewej stronie znajduje się po parze drzwi. Ściana, zamykająca przestrzeń pokoju, naprzeciwko widowni w głębi sceny, w trakcie spektaklu służy za ekran.

Spektakl rozpoczyna długa cisza, przerywana puszczanymi z głośników oklaskami. W tym czasie Mielczarek, wcielający się w postać Niżyńskiego, zastyga w tanecznych pozach. Aktor oświetlony jest punktowym światłem, akcja zaczyna nabierać tempa. Poznajemy świat geniusza chorego na schizofrenię. Niżyński sam o sobie opowiada, snuje narrację zaczynamy widzieć świat z jego perspektywy. Stajemy się uczestnikami w tym szaleństwie.

W spektaklu porusza nie tylko postać Niżyńskiego, ale również Romoli. Żona została z Wacławem do jego śmierci. Wybrała życie z nim. Zakochała się, kiedy zobaczyła go pierwszy raz na scenie. Postanowiła się z nim ożenić. Zapisała się do zespołu Diagilewa i nauczyła tańczyć, po czym rozkochała w sobie Niżyńskiego i poślubiła go. Agnieszka Judycka stworzyła postać stereotypowej kobiety ogarniętej frustrującą niemocą wobec choroby męża, kobiety, która mimo rozczarowań zostaje.


Poruszającą sceną jest ta, w której Diagilew, Wacław i Romola tańczą. Niżyński jest w środku, między objęciami Diagilewa a Romoli. Scena ta podkreśla uwikłanie w relacje głównego bohatera z żoną i impresariem. Opowiadanej w spektaklu historii towarzyszy pewne niedopowiedzenie, postawione zostają, nie wprost, pytania na które sami musimy znaleźć odpowiedzi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz