wtorek, 27 maja 2014

9 Festiwal R@Port: „Licheń story” reż. Tomasz Hynek, Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu. Opisuje Kalina Filip.

fot. materiały prasowe teatru

„Licheń story” to opowieść nie tylko o pielgrzymach przyjeżdżających do sanktuarium, ale i tych którzy tam pracują. W spektaklu został ukazany świat odarty z głębszych uczuć, opierający się na powierzchowności zachowań. Poznajemy historię Dziewczyny Klozetowej (Matylda Podfilipska) i Parkingowego (Łukasz Ignasiński), Prostytutki (Anna Magalska-Milczarczyk) i Biskupa (Niko Niakas), Ojca i Syna (Grzegorz Wiśniewski), Nowoczesnej Kobiety (Jolanta Teska) i Relikwii oraz starszego małżeństwa, państwa Gminnych (Jarosław Felczykowski i Anna Romanowicz-Kozanecka). W postać Relikwii, nieżyjącego syna i nieżyjącego ojca wcieliła się Maria Kierzkowska.

Aktorzy przez cały czas trwania spektaklu poruszają się na kolanach. Scena to szklany dwuczęściowy podest wyłożony świętymi obrazkami. Z lewej strony znajdują się schody, z prawej ustawiono podest pod skosem, można przejść z jednej części podestu na drugą. Tło stanowi prostokątna, biała ściana, po prawej stronie znajduje się przymocowany do ściany pisuar.

Tomasz Hynek stworzył z dramatu Jarosława Jakubowskiego opowieść o powierzchowności uczuć i zachowań, pozbawił postaci kluczowych fragmentów tekstu. Historia pozbawiona została przez to warstwy humorystycznej a odczytanie intencji postaci nie jest trudne. Postaci dramatu są niczym przezroczyste klisze. Wyblakłe, miałkie i stereotypowe. Nuży powtarzalność ruchów, swego rodzaju rytuał, dośpiewana modlitwa, sunięcie na klęczkach, scena dialogowa, sunięcie na klęczkach, odśpiewana modlitwa, scena dialogowa i tak na przemian.

Na przykład historia niewidomej dziewczyny zatrudnionej jako babka klozetowa i parkingowego została sprowadzona do jej wyobrażeń o miłości, jego walce z agresją, gwałtu w szalecie i jej zemsty. Zemsty dokonanej przez obcięcie penisa nożem. W tej scenie parkingowy siedzi nagi tyłem do publiczności, jest związany. Dziewczyna bierze nóż i odcina przyrodzenie, domniemany odcięty fragment ciała rzuca za siebie o ścianę w szalecie. Zupełnie nie wybrzmiał problem braku komunikacji między nimi, braku słyszenia siebie nawzajem i chęci zrozumienia, czy ogromnej potrzeby miłości i akceptacji. Historie pozostałych postaci opowiedziane są analogicznie.

Przez pryzmat stosunku do religii pokazane zostało szerokie spektrum problemów polskiego społeczeństwa. Pozorna religijność nie przekładająca się na życie codzienne, sanktuaria jako kolejne punkty na turystycznej mapie, stereotypowe myślenie o nas samych, nieporadność w relacjach rodzinnych. W spektaklu zauważalna jest krytyka kleru. Biskup przyznaje otwarcie, że nie wierzy, opowiada również w jaki sposób pisze kazania, co niedzielę z tych samych słów układa inną treść kazania. Nie wierzy, stara się dobrymi uczynkami wskrzesić swoją wiarę. Ratuje prostytutkę, zatrudnia ją w kuchni w domu pielgrzyma. Podczas pierwszego spotkania prostytutka oświadcza mu: „nie licz na zniżkę, jestem niewierząca”. Biskup zapewnia, że pragnie tylko, aby oddała mu jego utraconą wiarę.

Spektakl w reżyserii Tomasza Hynka nuży, jest miałki i pobawiony humoru. Powstała poważna, nudnawa opowieść o stereotypowych postaciach. Grany jest na jednym poziomie, nie ma narastania napięcia, scen kulminacyjnych. Jest to tym bardziej przykre, że dramat Jarosława Jakubowskiego pełen jest humoru, ironii, żartów często na granicy dobrego smaku. Nadaje to atrakcyjności opowiadanej historii, podkreśla sensy, znaczenia.


Lubelskie czytanie performatywne tekstu „Licheń story”, mające miejsce w czerwcu zeszłego roku w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, w zestawieniu z toruńską realizacją wypada świetnie. Opiekę reżyserską sprawował Rafał Sabara. Czytanie było dynamiczne, sensy łatwe w odczytaniu, przez warstwę humorystyczną przebijał smutek i gorycz opowieści. Jeśli miałabym wybrać, na którą z realizacji pójdę jeszcze raz, wybrałabym tę lubelską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz