niedziela, 2 lutego 2014

„Zły” reż. Łukasz Witt-Michałowski, Scena Prapremier InVitro w Lublinie. Opisuje Kalina Filip.

fot. Maciej Rukasz


Jeżu!

Jesteś zły, czy dobry? Za jakiego się uważasz? Może nie jesteś zły, ale znajdujesz się w niewłaściwym miejscu?

Spektakl oparty jest na doświadczeniach i przeżyciach Dariusza Jeża, aktora Sceny Prapremier InVitro. W przeszłości działał w światku przestępczym Lublina, w konsekwencji spędził kilka lat w więzieniu. W Areszcie Śledczym w Lublinie poznał reżysera teatralnego, Łukasza Witt-Michałowskiego, który w ramach projektu „Teatr pod celą” realizował sztukę pod tytułem „Lizystrata” autorstwa Arystofanesa. Od tego momentu rozpoczyna się współpraca byłego więźnia z reżyserem teatralnym.

Autorami scenariusza spektaklu pod tytułem „Zły” są Dariusz Jeż i Grzegorz Kondrasiuk. Jak czytamy na stronie Sceny Prapremier InVitro: „Historia jest „na faktach”, ale nie zmusicie nas do innych wiążących deklaracji. Kilkanaście godzin nagrań i opowieści dziwnej treści, szczery zapał dydaktyczny, szesnaście kubików, dwóch autorów, trzech aktorów, jeden reżyser.”

Scenografia składa się z klocków puzzli. W zależności od tematu sceny, klocki układane są właściwą stroną. Raz tworzą ceglany mur, innym razem postać zomowca, samochód, siedzących przy barze gości, czy rząd obrazków pojawiający się na automatach w kasynie. Aktorzy sami zmieniają układ i obracają klocki właściwą stroną. Takie wykorzystanie scenografii wpływa na dynamikę spektaklu.

„Stwarzam strukturę, żyję, wychodzę.” Historia, którą poznajemy, traktuje o Darusiu (granym na zmianę przez Przemysława Buksińskiego i Dariusza Jeża), chłopcu wychowującym się na ulicy, dorastającym w świecie gangsterskich porachunków, kradzieży, oszustw. Poznajemy historię Fiedii, który był dla Darusia jak starszy brat, o zomowcach zabierających dzieciom piłkę, o konikach pod Kinem Kosmos. O sytuacji społecznej czasów przełomu – upadku komunizmu i rodzącej się demokracji „Przewraca się wreszcie komuna! A na jej miejscu pozostaje pustka! Nie ma kasy, ale jest demokracja!”. Słuchamy o hazardowym światku Lublina, o licznych bójkach, na przykład podczas demonstracji na Placu Litewskim z okazji 3 Maja, o pobytach Darusia w więzieniu.

Opowieściami, które poruszają najbardziej, są wspomnienia z dzieciństwa. Słuchamy ich w ciemności, głos Dariusza Jeża płynie z głośników. Pierwszą jest historia o żabim mieście zbudowanym przez Darusia z kolegami. Kiedy miasto było gotowe chłopcy zbombardowali je kamieniami, zabijając bezbronne stworzenia. Przerażeni okrucieństwem, jakim się wykazali, uciekają do domów, jednak Daruś wraca na miejsce i urządza żabom pogrzeb, zaciera ślady, boi się, że się ktoś dowie, co zrobili. Kolejne wspomnienie traktuje o Darusiu, który został sam w domu. Dziadek wyszedł na zakupy, zostawiając chłopca samego. Daruś obudził się w czasie nieobecności dziadka, wpadł w panikę, chciał wyjść. Wybił szybę w oknie, nie wyszedł jednak, tylko wystawił głowę i płakał. „Od tej pory zawsze staram się mieć głowę na zewnątrz, niezależnie od tego gdzie jestem. Lubię wiedzieć, co się dzieje na zewnątrz.”

Na końcu spektaklu słuchamy opowieści o pani Boskiej. Pani Boska, była sąsiadką Darusia. Chodziły plotki, że ma w domu skarby. Dzieci z okolicy, w tym Daruś, postanowiły sprawdzić, co też skrywa domek pani Boskiej. Rozebrali go na części i ukradli bezcenne ikony i meble. Gdy pani Boska wróciła, była zdruzgotana tym, co zastała. Dzieci obawiając się konsekwencji spaliły skradzione rzeczy.

Od początku wiadomo, że spektakl opiera się na przeżyciach jednego z lubelskich gangsterów. Jednak jak to często bywa w filmie czy w teatrze, niektóre zdarzenia można pominąć czy podkoloryzować, by wydały się atrakcyjniejsze. Jednak kiedy Dariusz Jeż, na końcu spektaklu wypowiada słowa „Historia, którą widzieliście to historia mojego życia.”, uśmiech znika z twarzy. Zdajemy sobie sprawę, w czym uczestniczyliśmy, że scenariusz został napisany na podstawie autentycznych historii dotyczących jednego z aktorów.

Jeż przyznaje, że całe życie kłamał i nadal może to robić tyle tylko, że „w teatrze kłamstwo jest uzasadnione”, wynika z konwencji widowiska teatralnego. Wyznaje, że „na ulicy wszystko jest wyuczone”, panują określone zasady i wyuczone postawy zapewniające przetrwanie. Spektakl kończy się słowami „Ale z wami jest inaczej. Z wami można się zaprzyjaźnić. Wy jesteście mili, uprzejmi, szczerzy, dobrzy, wyrozumiali…” Słowa Dariusza Jeża zagłusza w pewnym momencie piosenka zespołu Depeche Mode – „Wrong”.


Spektakl Łukasza Witt-Michałowskiego pod tytułem „Zły” to spowiedź gangstera, Dariusza Jeża. Nie jest to całkowicie smutna i beznadziejna historia. Przesłanie zawarte w opowieści jest krzepiące. Obcowanie ze sztuką, teatrem może spowodować przemianę człowieka. W przypadku Dariusza Jeża tak właśnie było. Dzięki teatrowi zmienił swoje życie, na lepsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz