sobota, 22 lutego 2014

Felieton: Siedemdziesiąt siedem trupów.

http://dannyboyy.org


Fenomen Majdanu nie został zapoczątkowany przez partie polityczne. To dziennikarze zwołali swoich przyjaciół z organizacji pozarządowych i kręgów inteligencji twórczej, którzy demonstrowali poparcie dla integracji Ukrainy z Unią Europejską” – mówił w łódzkim Teatrze Nowym ukraiński poeta Andrij Lubka.

Wczoraj sukcesem zakończyły się negocjacje opozycji z prezydentem Janukowyczem w sprawie zakończenia rewolucji na Majdanie. To, jak możemy wyczytać w serwisach informacyjnych, pierwszy krok do stabilizacji na Ukrainie. Bacznie śledziłem w tym tygodniu wydarzenia toczące się u naszych wschodnich sąsiadów. Oglądałem filmiki zamieszczane przez ukraińskich przyjaciół na serwisach społecznościowych, gdzieś na plan dalszy zeszły zmagania olimpijczyków w Soczi, na spektaklach siedziałem zdekoncentrowany. Ważniejsze stały się zmagania narodu z mającym krew na rękach Janukowyczem. Swoją drogą, w Soczi też się niestety zadziało: smagano biczem członkinie grupy Pussy Riot. Bito kobiety a milicja zatrzymała... właśnie je, te bite.

Zastanawiałem się, w zeszłym roku podczas pobytu na w Rosji, dlaczego inteligentni ludzie teatru, których spotykałem, próbują uzasadniać poczynania dobrego „ojca narodu” Putina. Zewsząd słyszałem, że przecież w Rosji jest dobrze, mateczka Rasija potrzebuje gospodarza, powinna być rządzona twardą ręką. Wchodziłem w polemiki, kłóciłem się, dowodząc, że przecież ten „dobry ojciec” rozpętał wojnę w Czeczenii, w Gruzji, więzi opozycję, rozpędza demonstracje, zakazuje zgromadzeń, niszczy trzeci sektor. Nic to nie dało. Moi oponenci mieli swoją wersję historii.

Dziś wyraźnie widać jak ten „ojciec” sterował poczynaniami Janukowycza, jak dbał o swoją strefę wpływów. Tu warto odnotować zdolności dyplomatyczne Radka Sikorskiego, jedynego ministra obozu rządzącego którego ceniłem i cenię. Dyplomatę z prawdziwego zdarzenia, który gdy trzeba szuka kompromisu, ale gdy należy to podsumuje mocnym słowem.

Wracając do kultury i teatru. Ciekawi mnie, co powstanie z ruszenia na Majdanie, z tłumów, jakże różnych w swych politycznych sympatiach? Dotychczas wszyscy walczyli z jednym wrogiem, odpowiadającym za zamordowanie siedemdziesięciu siedmiu osób. Co powstanie z grupy ekstremistów, która też przecież obecna jest pośród protestujących w Kijowie? Nacjonalistyczny Prawy Sektor zapowiada przecież walkę, aż do momentu usunięcia prezydenta. Jak potoczą się polityczne losy naszych sąsiadów?

Można powiedzieć, że inteligencja ukraińska zdała egzamin, potrafiła przewidywać, potrafiła się zorganizować. Pewnie powstaną na Ukrainie silne partie polityczne, a te już istniejące jeszcze się wzmocnią. Może tym razem nie skończy się, jak po Pomarańczowej Rewolucji, kłótnią liderów. W tych protestach, w tym skrzyknięciu się ludzi dostrzegam zalążek społeczeństwa obywatelskiego. Oby tego nie stracili, nie wdali się w pyskówki. Budujące, jak na ukraińskie wydarzenia zareagował polski Sejm, jak wszystkie partie poparły premiera, zabrakło dzikich przepychanek. Kaczyński nawet nie wspomniał o banderowcach i Wołyniu. Ostatni raz taka jedność panowała chyba tylko przez pierwszy tydzień po smoleńskiej tragedii. Czyli, że politycy potrafią działać wspólnie. Cieszy też, jak reagują dyrektorzy teatrów. O Łodzi wspomniałem, ale też okolicznościowe czytanie poezji, spotkania z ukraińskimi poetami odbywają się w innych placówkach kulturalnych. W Zielonej Górze, dyrektor Robert Czechowski ogrodził teatr oponami – stworzył wydarzenie performatywne. Zrozumiałe, bowiem Czechowski często gościł u naszych wschodnich sąsiadów, wie, że takie gesty zostaną tam docenione. Bo Ukraińcy potrzebują teraz gestów solidarności z naszej strony.


Tak, oczywiście pojawia się myśl, że może im się nie udać, że wszystko rozmyje się w waśniach, przepychankach, próbach dojścia do koryta. Najczęściej przecież tak kończą się wszelkie przewroty, od wolnościowych haseł do Orwellowskich świń. Widzę tu rolę dla inteligencji: ludzi teatru, poetów, naukowców, dziennikarzy. By napominać, komentować, tworzyć spektakle, pisać artykuły, przestrzegać. Moi ukraińscy przyjaciele mają jeszcze tę czystość, której u nas niekiedy brakuje. Wierzą w człowieka, w jedność, w solidarność, w wielkie hasła. To tam najczęściej rozmawiałem o kwestiach kluczowych: o Bogu, duszy, społeczeństwie, narodzie. O demokracji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz