piątek, 17 stycznia 2014

Felieton: Tuwim według Dworakowskiego i Nazaruka

http://dannyboyy.org

Wracam pamięcią do czasów dzieciństwa, do czytania bajek. Najpierw przez rodziców, potem składania liter i całych zdań już samemu. Do tych pierwszych bajek, wydawanych w latach osiemdziesiątych w takich małych, kwadratowych książeczkach. Zostały gdzieś w domu rodziców, dawno ich nie widziałem. Przypominam sobie tytuły, wynajduję w internecie i czytam je na ekranie monitora. Wiem, to nie to samo.

Skończył się rok 2013. Nareszcie. Miałem już po dziurki w nosie marnych, kiepskich, lub nadętych rocznicowych wydarzeń związanych z Julianem Tuwimem. I gdy tak sobie psioczyłem pod nosem, gdy podsumowanie tych nieszczęsnych rocznicówek chciałem robić, to trafiła w moje ręce piękna płyta.

Kto mógłby lepiej opracować wiersze Tuwima dla dzieci, niż łódzki Teatr Pinokio? Teatr, który ponad dwa lata temu wydał równie świetną płytę „Piosenki do grania na nosie”. Nieco inną, opartą bardziej na rockowym instrumentarium, z muzyką Piotra Klimka, z dowcipnymi słowami piosenek autorstwa dyrektora teatru, Konrada Dworakowskiego. Tym razem Dworakowski, który opracował koncepcję artystyczną płyty „Urok Tuwima” (wiem, średni to tytuł), do współpracy zaprosił Piotra Nazaruka. Nazaruk napisał muzykę, zajął się aranżami, zagrał też na płycie, głównie na klawiszach.

Kolejny raz słucham dziś tej płyty. Wybija się na niej saksofon Michała Kobojka, szczególne w solo „Idzie Grześ”, gdzie tworzy linię melodyczną. Czy w „Trudnym rachunku”, piosence o kaczkach, co to jak Państwo pamiętacie wracały gęsiego. Z zapętlonym, powtarzanym przez solistę i chórek „gęsiego, gęsiego – go”. Jest i wiersz mistrza Juliana, jakże pasujący do sytuacji z późnej jesieni w polskim teatrze. Wiersz, który przed każdym spektaklem w krakowskim Narodowym Starym Teatrze powinna swym ciepłym głosem czytać Anna Dymna. Wiersz „Śmierdziel”, energicznie zresztą wykonany na płycie. Słowo „hańba” jest tam po wielokroć przez artystów wykrzykiwane. Profetyczne?

Śmierdziel”
Przyszedł śmierdziel do ogrodu
I stwierdził,
Że się ktoś dopuścił smrodu,
Bo śmierdzi.

Stanął śmierdziel, żeby fakt ten
Ustalić
I coś w związku z tym nietaktem
Uchwalić.

Więc się śmierdziel zebrał licznie
W drzew cieniu,
Protestując energicznie
W imieniu.

Potem ruszył po ogrodzie
Pochodem,
Krzycząc: „Hańba! Precz, narodzie,
Ze smrodem!”

Krzyczał, ryczał, ducha sławił
(Nie ciało),
Ale gdzie się tylko zjawił -
Śmierdziało.

Z tego morał się wywodzi
Dla wielu:
Nie protestuj, gdy sam smrodzisz,
Śmierdzielu.


Wyjątkowej urody jest utwór „Rwanie bzu”, z melancholijnym tłem muzycznym. „Jak rwali zacietrzewieni. W rozgardiaszu zieleni”, pokazujący zabawę słowami, za którą tak kochamy łódzkiego poetę. Ciepło głębokiego głosu Ewy Wróblewskiej właśnie w tym utworze słychać najlepiej. Za to też wielkie ukłony dla Dworakowskiego i Nazaruka, że potrafili każdy spośród czwórki głosów idealnie dobrać do utworu, zgrać z instrumentarium, z tematem wiersza. Głos Wróblewskiej i fortepian Krzysztofa Herdzina tworzą całość, tworzą dialog w tym utworze. Charakterystyczny jest w wielu utworach głos Łukasza Bzury. Z kolei smutno, melancholijnie, głęboko, na granicy rozpaczy śpiewa Małgorzata Krawczenko piosenkę „Spóźniony słowik”. Równie nastrojowo został przez nią zaśpiewany dobrze znany, smutny nostalgiczny wiersz „Rok i bieda”. Sporo jest na płycie „Urok Tuwima” przestrzeni, oddechu, lekkości, bezpretensjonalności wykonania. Płytę kończy „Nauka” w pięknym wykonaniu Piotra Osaka, piosenka odsyłająca właśnie do dzieciństwa, do nauk, którymi nasiąkamy. Co z nich w nas zostaje, kim się stajemy? I te wersy, w których pojawia się Bóg. Tuwim pisał „Naukę” będąc już po trzydziestce.


I do dziś mam taką szkolną trwogę:
Bóg mnie wyrwie - a stanę bez słowa!
- Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,
Ja... wymawiam się, mnie boli głowa...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu.
Lecz nauczę się... po pewnym czasie...
Proszę! Zostaw mnie na drugie życie
Jak na drugi rok w tej samej klasie.



Piosenki z płyty wykonano w grudniu, na koncercie w Teatrze Pinokio. Szkoda, że nie mogłem go wysłuchać i obejrzeć. Zostanie w styczniu powtórzony z okazji Dnia Babci i Dziadka. A płytę gorąco Państwu polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz