wtorek, 26 listopada 2013

17. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie recenzuje Regina Lissowska.

Re-mediacje
Współczesna sztuka upodobała sobie słowa z przedrostkiem „re-”. Gdzie nie spojrzeć, mnożą się remiksy, redefinicje, reinterpretacje. Remediacja oznacza reprezentację jednego medium w drugim, zastępowanie jakiejś formy przekazu przez nowszą. W tym procesie niektóre cechy „starego” medium zostają zachowane, inne przekształcają się, lub zanikają.
Podobne relacje między tradycją a nowoczesnością stały się myślą przewodnią 17. Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca w Lublinie. Tegoroczna edycja festiwalu okazała się dialogiem, polem mediacji między różnymi perspektywami współczesnego tańca. Organizatorzy postawili pytania między innymi o to, co jest dziś awangardą, a co klasyką? Jaki stosunek mają młodzi twórcy do dorobku i myśli poprzednich pokoleń artystów tańca? Oraz – jaką rolę pełnić mogą nowe technologie w relacji między widzem a tancerzem na scenie?
W odpowiedzi na ostatnie z tych pytań w programie znalazły się spektakle wykorzystujące interaktywne media – jednak nie w charakterze efektownego tła działań scenicznych, co przecież zdarza się w teatrze dość często. Z ich pomocą artyści redefiniowali tak podstawowe kategorie tańca i teatru, jak relacja między widzem a tancerzem, czy nawet sama kinestetyczna percepcja ruchu. Udowodnili, że nowe technologie stają się obecnie niezależnym od form czy gatunków językiem sztuk performatywnych.
W tym nurcie znalazł się spektakl Klausa Obermaiera Apparition, stworzony we współpracy z artystami z Ars Electronica Futurelab, oraz dwojgiem tancerzy (Desirée Kongerød, Robert Tannion), odpowiedzialnych za warstwę choreograficzną. Punktem wyjścia była dla Obermaiera chęć opracowania w pełni interaktywnego systemu, dzięki któremu tworzona komputerowo wizualizacja jest nie tylko tłem tańca, lecz równorzędnym partnerem dla wykonawców. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Apparition powstał niemal dziesięć lat temu, co w rozwoju cyfrowych technologii stanowi całą epokę. System stworzony na jego potrzeby był wynikiem pionierskich wówczas badań, prowadzonych przy wsparciu uniwersytetu w Osace i opierał się na wykorzystaniu kamer podczerwieni, które pozwalały na rejestrowanie ruchu w trzech wymiarach, oraz przetwarzanie tych danych na cyfrowy obraz. Obecnie podobne możliwości oferuje powszechnie dostępny system Kinect.
W efekcie tych kolektywnych poszukiwań powstał spektakl o oszałamiającej warstwie wizualnej. Nie tyle porusza on widza, co wciąga go w niemal hipnotyczny trans i manipuluje jego wzrokowymi wrażeniami. Apparition składa się z serii obrazów, w których dynamika i jakość ruchu tancerzy zostają rozszerzone i przeniesione do świata wirtualnego. Przy tym relacja między wykonawcami a projekcją stale się zmienia. Chwilami obraz nałożony na ciało całkowicie je „wchłania”, optycznie zaciera jego kształt i granice, a nawet sprowadza je do dwuwymiarowych, graficznych form. Kiedy indziej projekcja się wycofuje, pozostawiając scenę tancerzom i ich abstrakcyjnej choreografii. Jednak, poprzez kontrast, realność ciała zdaje się wtedy uwypuklona, a uwagę przykuwa „ludzki” wymiar ruchu – kontakt w partnerowaniu, intencjonalność gestu, spojrzenie.
Klaus Obermaier nie zakłada żadnej hierarchii we współistnieniu na scenie tancerzy i obrazu, jego eksperyment nasuwa jednak pytanie o miejsce człowieka w tym partnerstwie. I choć trudno tu o jednoznaczną odpowiedź, twórcom spektaklu udało się doprowadzić go dokładnie do granicy, która oddziela relację zwrotną od podporządkowania.
O ile Apparition eksploruje relacje tańca i interaktywnych mediów głównie na polu obrazu, Re-mapping the body szwajcarskiej grupy Cie. Linga poszerza możliwości ruchu w sferze dźwięku. Re-mapowanie (a jakże!) ciała to w zamyśle pomysłodawców (Katarzyny Gdaniec i Marco Cantalupo) całkowite odwrócenie tradycyjnego związku między muzyką a choreografią. Dzięki systemowi opracowanemu we współpracy z Instytutem Nauk Sportowych Uniwersytetu w Lozannie, Wyższą Szkołą Muzyczną w Genewie, Future Instruments i Biopac System Inc. możemy dosłownie usłyszeć taniec i zobaczyć muzykę. Bezprzewodowe czujniki fizjologiczne, które tancerze zakładają na różne części ciała, pozwalają na rejestrowanie przestrzennych i dynamicznych właściwości ruchu, oraz przetwarzanie ich w czasie rzeczywistym na ścieżkę dźwiękową spektaklu. To nieustanna gra z percepcją widza, w której tancerze są żywymi instrumentami. Jednak technologia nie jest tu czynnikiem dehumanizującym – przeciwnie, czujniki reagują również na stany fizjologiczne, takie jak przyspieszone tętno, oddech, czy zmiany temperatury. Na ile więc możemy usłyszeć emocje, lub doświadczenie ruchu powstające w ciele tancerza? Choć sama idea wzbudza raczej oczekiwanie konceptualnego eksperymentu niż estetycznych wzruszeń, Re-mapping the body to przede wszystkim widowisko doskonale dopracowane, w którym efektowna choreografia splata się z intrygującą elektroniczną muzyką.
Techniczne zaplecze sola Joseph Alessandro Sciarroniego składało się z laptopa, pary głośników i projektora. Mimo tego, jako pierwsza spośród festiwalowych prezentacji poderwała widzów do stojących owacji. Artysta wszedł na scenę i włączył komputer. Uruchomił kamerę i wraz z widownią pojawił się na projekcji, która od tej chwili jako przestrzeń działań niemal całkowicie zastąpiła scenę. Za pomocą kilku efektów z palety programu iMovie Sciarroni poddawał obróbce swój taniec przed kamerą. I choć z pozoru przypominało to raczej spontaniczną zabawę, szybko stało się jasne, że choreografia zaprojektowana jest z prawie milimetrową precyzją. Tancerz pojawiał się na ekranie w lustrzanych odbiciach, w postaci fragmentarycznej, wyolbrzymionej, zdeformowanej lub zwielokrotnionej, eksperymentował z zakrzywieniami obrazu i perspektywy. A wszystko to ze sporą dozą poczucia humoru i dystansu do własnego wizerunku, który zresztą – od trampek i pasiastej koszulki po rogowe okulary – był świetnie ogranym elementem spektaklu.
Sciarroni nie ograniczył się jednak do zabawy efektami, która, mimo pomysłowości, z czasem stała się przewidywalna. Po wypróbowaniu kilku, artysta zmienił więc strategię i zalogował się do portalu Chatroulette. Społecznościowa sieć video chat, łącząca losowo ludzi z całego świata, okazała się samonapędzającym mechanizmem drugiej części spektaklu. Na ekranie pojawiali się użytkownicy z różnych krajów (niektórzy nawet w różnych stadiach negliżu), większość jednak rozłączała się po kilku sekundach. Ich twarze wyrażały całą gamę reakcji – od zdziwienia, szoku, oburzenia po rozbawienie – na widok teatralnej widowni i solisty, który teraz uwodził ich tańcem w kostiumie Batmana. Joseph wywołał salwy śmiechu i oklasków, ale też całkiem na serio postawił pytania o komunikację, przewartościowanie stosunków międzyludzkich, „aktorów” i „widzów” w mediach społecznościowych.
Estetycznym kontrapunktem w programie festiwalu były spektakle zakorzenione w tradycji tańca klasycznego, choć przemawiające formami na wskroś współczesnymi. Le Sacre du Printems Angelina Preljocaja, zrealizowana pierwotnie z berlińską Staatsoper, jest jednym z kamieni milowych wśród licznych reinterpretacji tego baletu. Preljocaj podjął wątek rytuału i ofiary „Święta Wiosny” w kontekście inicjacji seksualnej młodych ludzi, naznaczonej brutalnością i podporządkowanej prawom najniższych instynktów. Choreografia przełamuje baletowe tabu, ale jest przy tym wymagająca technicznie i pełna interpretacyjnych niuansów, które niestety nie do końca udało się wydobyć tancerzom Kieleckiego Teatru Tańca.
Daphnis é Chloé Jeana Claude’a Gallotty również nawiązuje do modernistycznego repertuaru Ballets Russes. Reinterpretacja Galotty miała podłoże w prywatnych relacjach między trojgiem tancerzy. W efekcie powstało pas de trois, które do libretta odnosi się z dużą swobodą. To radosna opowieść o wielu odcieniach miłości, żywiołowej i delikatnej zarazem, iskrząca przewrotnym humorem i urzekająca perfekcyjnym wykonaniem Francesci Ziviani, Nicolasa Digueta i Sébastiena Lediga.
W dialogu z tradycją jedną z linii programowych festiwalu wyznaczyły odniesienia do amerykańskiej awangardy tańca lat 60. i 70. Spektakle Unisono – re//mix Anna Halprin Aleksandry Borys oraz Ciało oko Marty Ziółek (odnoszący się do twórczości Carolee Schneemann) powstały w ramach cyklu RE//MIXów, wyprodukowanych przez komunę//Warszawa. Idea oparta jest na przeniesieniu na grunt tańca muzycznej strategii remiksu, czyli stworzenia całkowicie nowego utworu poprzez przetworzenie lub zacytowanie innego.

Redefinicją działań tej tanecznej awangardy były też nawiązania do artystów z kręgu Judson Church i Grand Union. Wydarzenia festiwalowe uzupełniały projekcje filmów Upadek po Newtonie i Wariacje Goldbergowskie o pracy Steve’a Paxtona, Yvonne Rainer, Nancy Stark Smith i Lisy Nelson. Festiwal otwierał performatywny wykład Iwony Olszowskiej Falling after Paxton, podczas którego tancerze Pracowni Fizycznej, Hurtowni Ruchu i EST na bieżąco ilustrowali podstawowe zasady kontakt improwizacji, opracowanej przez Steve’a Paxtona w 1972 roku, oraz jej zastosowania w oparciu o współczesną wiedzę na temat ruchu i pracy z ciałem. Wreszcie, program wzbogacił szereg improwizowanych akcji site specific pod wspólnym tytułem ...And We Will Have Danced Together, na wzór Judson Church Theatre adaptujących dla tańca przestrzenie nieteatralne – w tym korytarze, dziedzińce, schody i windy zabytkowego Centrum Kultury w Lublinie, który w tym roku ponownie ugościł festiwal po ponad czteroletnim remoncie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz