sobota, 19 października 2013

Międzynarodowy Festiwal Konfrontacje Teatralne w Lublinie, Dzień piąty 16.10.13. Opisuje Kalina Filip.

Andrzej Kłak, "O Dobru", fot. Marta Zgierska / Centrum Kultury w Lublinie

Cywilizacja śmierci.
Jak podaje Słownik Języka Polskiego, donos to „zgłoszenie do władz, zwykle tajne, o dokonaniu przez kogoś jakiegoś wykroczenia lub przestępstwa”. Spektakl pod tytułem „Do władzy wielkiej i sprawiedliwej” Teatru Ósmego Dnia pokazuje, jak rozwiniętą na szeroką skalę jest praktyka donosicielska.
Na scenie cztery podesty, dwa wyższe i dwa niższe. Jeden wyższy i jeden niższy po lewej stronie i po prawej stronie. Na każdym podeście stolik, krzesło i lampka. Na stoliku kartki i okulary. Pomiędzy podestami znajduje się prostokątny ekran na którym wyświetlany jest obraz z ulicy, jeżdżące samochody, spacerujący przechodnie.
Donos i skarga, to obce mi pojęcia.” W pierwszej części spektaklu czytane są donosy współczesne. Denuncjacje na sklepowe, fryzjerki, właścicielki psów, pijaków, sąsiadów, prawników, pracowników szkoły, znajomych a nawet na własne dzieci napływają do ZUS i Urzędu Podatkowego. Sąsiad ma rentę, a pracuje i nie wykazuje dochodów poza nią, kobieta prowadzi nielegalną hodowlę shih tzu, ktoś nie posiada kasy fiskalnej, więc klient nie dostaje potwierdzenia zakupu a ziemniaki sprzedawane przez rolnika pachną moczem. „Większość z nich jest nawet zabawna w swoim absurdzie i zacietrzewieniu.”

W drugiej części przestajemy się śmiać, bo donosy z czasów wojny przerażają i wprawiają w osłupienie. W jednej z kamienic przy ulicy Freta w Warszawie, okno z mieszkania pod numerem 8 wychodzi na stronę getta. Przez to okno podawana jest żywność (mięso i mąka) Żydom w getcie. Sąsiedzi ukrywają kosztowności w materacu a Żyda za szafą. Osoba pochodzenia żydowskiego, mimo eksmisji nadal mieszka pod numerem 6. W restauracji spici obywatele śpiewają obraźliwe piosenki i krzyczą „Niech mnie Hitler w dupę pocałuje!”. Pan X.Y rozprowadza opozycyjne wobec niemieckich władz gazetki. W mieszkaniu na poddaszu pan Z. ukrywa „rozhukaną Żydówę”, mówiącą że Niemców się nie boi, więc należy z nią zrobić porządek. W miejsce X, Y, Z pojawiały się oczywiście nazwiska i imiona osób, na które donoszono, dokładne adresy, miejsca kryjówek, godziny transportów, przekazywania informacji.

Wszystkie te pisma, zarówno współczesne, jak wojenne, są anonimowe. Pojawiają się podpisy „Życzliwy”, „Oddany Obywatel”, „Heil Hitler”, „Sąsiadka”, „Rodzice”, „Niepracująca emerytka”, „Klientka”, „Zatroskany sąsiad”. Listy tych wszystkich „życzliwych” ludzi są pisane, jak sami twierdzą, w dobrej wierze, z troski. Czy aby?

Z wypowiedzi rzecznika prasowego UKS w Warszawie, Leszka Kulińskiego, wynikają konsekwencje denuncjacji. „W ubiegłym roku uzyskaliśmy 254 anonimowe informacje, dzięki którym budżet państwa wzbogacił się o 801 tys. zł. Zważywszy, że w wyniku rutynowych kontroli odzyskaliśmy 569 mln zł, jest to kropla w morzu. Ale wszystkie doniesienia weryfikujemy i przeprowadzamy inspekcję. Zdarza się, że instytucje kontroli skarbowej płacą informatorom nawet 10-15 proc. odzyskanej sumy. Oficjalnie nikt nie chce jednak na ten temat mówić.” Autorami kieruje zawiść, zazdrość, korzyść majątkowa. Można by powiedzieć: „każdy orze, jak może”, ale czy cena nie jest zbyt wysoka?

Spektakl „Do władzy wielkiej i sprawiedliwej” to krytyczny i gorzki obraz demokracji. Obraz rzeczywistości, w której dobrobyt jest jedynie dla procenta obywateli, a polityka nie jest prospołeczna, staje się rozgrywką o władzę i pieniądze. Obywatel na dobrą sprawę nic nie może zmienić. „Społeczne koszty transformacji ustrojowej okazały się bardzo wysokie, a frustracja społeczeństwa rośnie.”

Tworzymy sobie państwo policyjne w czasach pokoju. Gestapo miało zwerbowanych szpicli, ale donosy słali również „życzliwi”. Każdy donos, nawet najbardziej absurdalny, był sprawdzany. Państwo policyjne rosło w siłę. Mimo demokratycznego systemu, na szeroką skalę mamy rozwiniętą inwigilację: kamery, podsłuchy, sprawdzanie bilingów, treści smsów. Mamy również Wywiad Skarbowy, posiadający bardzo szeroki zakres kompetencji w kwestii inwigilacji.

Spektakl kończy historia Wandy Łapkiewicz z rodziny Perlów, na którą doniesiono, iż mimo żydowskiego pochodzenia, nie mieszka w getcie. Historia rodziny jest tragiczna: matka podrzyna sobie gardło, brat zostaje rozstrzelany a Wanda, po nieudanej próbie samobójczej, otruła się cyjankiem potasu.

*

Człowiek umiera!

W co wierzysz? W system bankowy, w Unię Europejską, w kulturę, w człowieka? Co pomaga ci przetrwać? Akcja spektaklu „O dobru” z Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, w reżyserii Moniki Strzępki przenosi nas kilka lat w przyszłość. Mamy rok 2016. W MOPS odbywają się „spotkania dla ludzi nie radzących sobie po transformacji.” Spektakl dedykowany jest „Ludziom dobrej woli, zagubionym gdzieś w historii.”

Przestrzeń sceny jest nieduża, ograniczona ścianami. W centralnej części znajduje się ogromny, drewniany szkielet tułowia dinozaura. Przed nim stoi łóżko. Po prawej stronie kuchenka, okrągły plastikowy stół z parasolem ogrodowym w paski i kilka krzeseł. Na kuchence stoją garnki, na stole przyprawy, deska do krojenia, cebula i jajka. Aktorzy w strojach codziennych, oprócz Amy Winehouse (Agnieszka Kwietniewska), która ubrana jest w czarną wydekoltowaną i krótką sukienkę.

Jakie są Twoje kryzysowe motywacje?” pytają Monika Strzępka i dramaturg Paweł Demirski i kreślą tragiczną wizję polskiego społeczeństwa, tragiczną wizję świata. W ironiczny, nieco przerysowany sposób, obnażają obawy ludzi, krytykują ustrój, instytucje społeczno-kulturalne, Unię Europejską, słowem cały współczesny świat. Starają się znaleźć odpowiedź na pytanie czy dobroć jest równoznaczna z szaleństwem.

Jest już pierwszy trup! Czy taka jest cena za podniesienie głowy przeciwko systemowi?!” System stworzono przeciwko ludziom a nie dla ludzi. Media nie są wolne, narzucają poglądy, gust muzyczny. Podają informacje zawierające w sobie ocenę danego zjawiska, problemu. W ich kierunku pada zarzut: „Nie zadajecie pytań!” Dodałabym: nie skłaniacie do refleksji i samodzielnego myślenia.

Jak trzeba być ograniczonym, żeby nie widzieć co się dzieje?!” Bohaterami spektaklu są też dziennikarze, którzy ujawnili aferę Watergate. Zmienili bieg historii, przyczynili się do zmiany światopoglądu wielu obywateli. Co z tego, że prezydent Nixon został oczyszczony z zarzutów, skoro stracił zaufanie i poparcie społeczeństwa. W każdym państwie wybucha taka mała Watergate, dziennikarz musi się tylko odważyć sięgnąć po długopis.

Ochujała! Krytykuje Unię Europejską!” Specjalne dyrektywy, przepisy, ustawy, przetargi, kolejne niepotrzebne stanowiska pracy i instytucje zżerające pieniądze podatnika, a wszystko po to, by żyło się lepiej, łatwiej, bardziej światowo. Zamiast tradycyjnej, ekologicznej uprawy owoców i warzyw mamy niegnijące jabłka, bezsmakowe pomidory i chemiczną wędlinę. A wszystko według wytycznych Wspólnoty Europejskiej.

Sony Music Entertainment, ty kurwo!” Staliśmy się egoistyczni i nieczuli na krzywdę. Czy Amy musiała umrzeć? W spektaklu przedstawiona została historia Amy z happy endem. Na ostatnim koncercie tłum śpiewa dla niej i krzyczy, by odpoczęła, bo nie chcą jej takiej zmęczonej i zniewolonej. „Kto Ci kazał żyć jak nie chcesz?! Odpocznij i wróć.” Niestety, znamy koniec tej historii. W świecie show-biznesu nie ma miejsca na współczucie i skrupuły. „Wyciska się z człowieka co najlepsze, do samego końca!”.


Umieramy. Toczy nas cywilizacyjny rak. Ostatnie sceny przedstawienia dzieją się na zewnątrz, przy ognisku. Publiczność dostaje kartki z tekstem piosenki. Ognisko, piosenka, Amy przedstawia postulaty. Jesteśmy razem, a mimo tego nie powstaje na tyle silna więź, wspólnota, by razem z aktorami wykrzyczeć, wyśpiewać tekst. Czy tak naprawdę chcemy zmian? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz