czwartek, 26 września 2013

„Blackbird”, reż. Tomasz Gawron, Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. Recenzuje Kalina Filip


Czy to jest miłość? Czy to pedofilia?

Grany na Scenie Underground „Blackbird” to historia zakazanej miłości dojrzałego mężczyzny do dwunastolatki.

Siedzimy w surowej przestrzeni piwnicznych wnętrz, grube srebrzyste rury ciągną się nad głowami widów, stąpamy po betonowej podłodze. Scenografia jest bardzo skromna: kanapa, biurko z książkami a na nim laptop, stół, krzesło, rozrzucone na środku śmieci, pusta zgrzewka Coca-Coli i kamera na statywie. Przestrzeń sceny znajduje się pośrodku, na równi z pierwszym rzędem krzeseł. Widzowie siedzą bardzo blisko aktorów, scenografii. Podczas spektaklu niektórzy niemal dotykali butami kanapy, inni przypadkiem zostali trąceni rzuconą książką. Obraz z kamery rzucany jest na ścianę za plecami aktorów. Oglądamy przedstawienie w czasie rzeczywistym i na obrazie z kamery jednocześnie.

Schodzący po schodach widz staje się intruzem, wchodzi do czyjegoś domu. Na krześle, w lewym rogu, przy stole siedzi Ray (Ireneusz Pastuszak), pali papierosy, ze zdziwieniem przygląda się ludziom, gapi się bezczelnie, obserwuje. Na początku spektaklu głowni bohaterowie komentują obecność publiczności bez żadnego skrępowania. I już nie wiadomo, kto jest widzem, a kto aktorem. Cieniutka granica na moment się zaciera.

Początek przedstawienia jest dość niejasny, jakbyśmy weszli w połowie rozmowy. Wraz z rozwojem akcji sytuacja zostaje dookreślona: to spotkanie kochanków po latach. Una (Matylda Baczyńska) nie ma już dwunastu lat, a Ray (Ireneusz Pastuszak) posiwiał. Gdy zostali złapani podczas ucieczki, on został skazany na trzy lata więzienia za pedofilię, a ona była wytykana palcami, policzkowana przez przechodniów w rodzinnym miasteczku. Oboje są nieszczęśliwi, zagubieni. Ich miłość nie miała racji bytu. Zbyt dużo ich ograniczało: prawo, moralność, konwenanse. Niespełnione uczucie stało się źródłem samotności i przygniatającego cierpienia.

Kamera na statywie, zaniedbane, surowe wnętrze, warkoczyk, krótka sukienka nie pozwalają ani na chwilę zapomnieć o dużej różnicy wieku i przywodzą nieodparte skojarzenia z wykorzystywaniem seksualnym, z pedofilią.

Matylda Baczyńska i Ireneusz Pastuszak stworzyli bardzo przekonujące i poruszające kreacje bohaterów dramatu Davida Harrowera. Jest to spektakl z nutką humoru, dynamicznymi scenami (rzucanie krzesłem, rozrzucanie książek, krzyki, przekleństwa, łzy), dobrą muzyką, przesiąknięty dylematami moralnymi oraz pytaniami bez odpowiedzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz