sobota, 20 lipca 2013

Uwagi po sezonie, cz. 3, "Aktorki".


Rozalia Mierzicka – Maryjka z "Betlejem polskiego", kolejnej świetnej wałbrzyskiej premiery. Mierzicka gra z sezonu na sezon coraz lepiej, przekonująco, bardziej wyraziście. Co to za zbiorowisko typów, pośród których porusza się polska Maryja? Dom wariatów? Salka gminnego ośrodka kultury, w małym miasteczku? Mierzicka uczłowiecza tę postać, nadaje jej rys po trosze tragiczny, po trosze groteskowy. Tworzy postać wielowymiarową.

Katarzyna Strączek – Courtney Love, główna postać przedstawienia w reż. Moniki Strzępki, granego na Dworcu Świebodzkim we Wrocławiu. Dotychczas nie widziałem lepszej roli muzycznej, śpiewanej w polskim teatrze dramatycznym. Strączek wraz z Pempusiem grającym Cobaina tworzą zgrany duet. A to, jak ta aktorka śpiewa, jak perfekcyjnie brzmią piosenki The Hole w jej wykonaniu – to klasa mistrzowska.

Agnieszka Kwietniewska – aktorka, która już niczego nie musi udowadniać. Lekkość, z jaką gra Amy Winehouse, a jednocześnie smutek, rozpacz kobiety uzależnionej w "O dobru". Cudowna jest również w "Courtney Love". Oba w reż. Moniki Strzępki.

Aleksandra Grzelak – i nie tylko za to, że to piękna kobieta. Grzelak to nade wszystko świetna aktorka. Zagrała w mijającym sezonie w "Kalino malino czerwona jagodo" w warszawskim Teatrze Ochoty/Studio Koło. Bez wyrazistych typów aktorskich, bez ogromu pracy włożonego przez każdą z czwórki młodych aktorek, nic niezwykłego nie zadziałoby się na scenie. To one nadają dość przeciętnym tekstom Gorzkowskiego prawdę, istotę, to one tworzą poszczególne historie, one kreują typy sceniczne. Nieraz cudownie przerysowane. "Ojjj tak... I tak..." zostaje w uszach na długo po przedstawieniu.

Dagna Dywicka – w kieleckim "Mój niepokój ma przy sobie broń" skupia na sobie uwagę w każdej ze scen. Pamiętam, jak wiele lat temu w małej podlaskiej miejscowości chodziła latem na szczudłach, terminując w offowym Teatrze Wiczy. Dziś to aktorka kompletna, rozwijająca się w kieleckim zespole. Chcę ją oglądać w kolejnych produkcjach.

Anna Sandowicz – prawdziwy talent pokazuje w "Zażynkach" w reż. Katarzyny Kalwat. Wreszcie jakiś reżyser zobaczył w niej coś więcej niż ładną buzię i mocny głos. W "Zażynkach" ma też niezłego partnera – Mariusza Adamskiego, z którym może pograć. Chociaż tak po prawdzie to ona "ciągnie" to przedstawienie, ona zmienia się w postaci, dorasta. Sandowicz w prostej dziewczynie szuka intencji, broni jej, by w finale pokazać doświadczoną kobietę. Brawo!

Magdalena Łaska – zawsze inna, zawsze potrafiąca znaleźć inne rozwiązania postaci, którą kreuje. Aktorka poszukująca. Dziewczyna kradnąca komunijne opłatki w przedstawieniu "Wszyscy święci" a zupełnie inna w "Wiśniowym sadzie", czy potrafiąca znaleźć motywacje i przestrzeń dla epizodycznej roli w "Popiełuszce". Charakterystyczna aktorka bydgoskiego zespołu, która po telewizyjnych szmirach wraca, by grać na macierzystej scenie różnorakie, zaskakujące typy.

Dorota Abbe – świetna jako Magdalena w "Domu Bernardy Alba" z poznańskiego Teatru Nowego, w wielu scenach improwizowanych to na niej skupiałem uwagę. Zresztą, każda rola w tym przedstawieniu warta jest nagród i wyróżnień. Wcześniej zauważalna była również w "Dyskretnym uroku burżuazji". Aktorka charakterystyczna, ale z ogromnymi możliwościami, potężnym emploi. W spektaklu wyreżyserowanym przez Magdę Miklasz umiejętnie prowadzi swą postać. A scena przebieranek bawi do łez!

Katarzyna Maria Zielińska – taką Zielińską, jak w tym sezonie chcę oglądać. Wreszcie nie gra małej dziewczynki rodem z bajek dla maluchów. Wreszcie rola z przełamaniem, nareszcie jest jej sporo na scenie, uczestniczy w akcji jako tytułowa Julia w przedstawieniu "Romeo i Julia" z warszawskiego Teatru Powszechnego. Wreszcie zaczynam oglądać dojrzałą aktorkę, która wie jak i co ma grać. Wreszcie!


Ewa Wróblewska – zjawiskowy Ozyrys w "Balladynach i romansach" – jednej z najlepszych premier tego sezonu z łódzkiego Pinokia. Aktorka doskonale animuje lalki, zachwyca w żywym planie. Wymyśliła sobie, że Ozyrys nieco inaczej będzie się poruszał, inaczej mówił niż reszta bogów. Wyrysowała sobie oczy na powiekach, więc przez spore partie przedstawienia gra niewiele widząc. Zachwycająca w tej roli jak i w "Kopciuszku", gdzie gra Wróżkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz