sobota, 1 czerwca 2013

"Zemsta", reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski w Warszawie, recenzuje Kalina Filip


Jeśli nie chcesz mojej zguby...

Dawno tak dobrze nie bawiłam się w teatrze. Śmiałam się do łez. „Zemsta” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego rozpoczyna się musicalową uwerturą. Muzyka Piotra Rubika, tekst Fredry i kunszt aktorski łączą się we wspaniałą całość.
Scena została podzielona na dwie przestrzenie. Terytorium Cześnika Raptusiewicza (Daniel Olbrychski) i Rejenta Milczka (Andrzej Seweryn). W poprzek sceny ustawiony jest ruchomy mur, zjeżdżający nieraz pod scenę. Wzdłuż sceny, na środku stoi stół, łączący oba terytoria. Stół wykorzystywany jest niekiedy jako część muru. To właśnie stół spaja przestrzeń sceniczną. Aktorzy chodzą po nim, leżą na nim, obściskują się, uwodzą (na przykład Podstolina (Joanna Trzepiecińska) uwodzi na nim Wacława (Pawła Krucza), piszą listy, testament. We wspaniały sposób została ukazana bogata symbolika stołu: miejsca mogącego łączyć ale i dzielić.
Aktorzy w strojach z epoki udanie wchodzą w rolę. Widać, że dobrze się bawią. Poszczególne sceny są dynamiczne a akcja wartka. Publiczność również bawi się pysznie, o czym świadczą spontaniczne reakcje (śmiechy, oklaski). Podczas jednej ze scen, gdy Rejent klęka do modlitwy, Seweryn stara się nakłonić do klęknięcia również publiczność.
Przedstawienie jest niezwykle wyważone i wyreżyserowane ze smakiem. A łatwo było z Papkina zrobić głupka i prostaczka, z Podstoliny wyuzdaną wdówkę, z Klary naiwną gąskę. U Jasińskiego jest harmonia humoru, wysmakowanego seksapilu oraz dramatyzmu towarzyszącego wydarzeniom.

Zemsta Jasińskiego jest spektaklem godnym polecenia. Lekkie, zabawne i uwodzicielskie przedstawienie w sam raz na deser. Wisienką na torcie Podstolina (Joanna Trzpiecińska): „Ja Cię zwiążę, ja Cię zamknę drogi Książę”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz