czwartek, 21 marca 2013

Felieton: Ewa Wójciak

Ewa Wójciak w spektaklu "Teczki" (2007), Teatr Ósmego Dnia.


Dzisiaj zamiast felietonu prosty, ludzki apel. Rzadkie to chwile w naszym teatralnym środowisku, gdy należy opowiedzieć się po którejś ze stron. Ewa popełniła błąd. Maleńki. Skrytykowała nowego przywódcę innego państwa, niestety państwa kościelnego. I za ten błąd władze miasta Poznań, chcą ją odwołać z dyrektorskiego stanowiska. Znaleźli pretekst. Poprzyjmy Ewę. Zwyczajnie. Z różnych powodów.

Wyrzucanie Ewy zaczęło się od profilu facebook. Ikona polskiego teatru (tak – boję się tego słowa, ale tu stosuję je właściwie) zamieściła post na tym profilu. Miesiąc temu założyła konto, nie wiedziała, że jej post o papieżu pójdzie w świat, dopiero poznawała facebook. Skomentowała tak, jak zwykle, dosadnie. I za to ją uwielbiam, za dosadność. I w tym jej komentarzu nie było za grosz poezji! Wkurw Ewy Wójciak to jest autentyczny wkurw wobec osoby, która odpowiada za niewyjaśnione do dziś pogromy lewicujących księży, zwykłych obywateli, podczas argentyńskiej junty.

Popieram Ewę Wójciak, szczególnie w tej chwili. Nie można milczeć, gdy wartościowym ludziom naszego środowiska zabrania się wolności słowa, o którą walczyli. Nie wolno ich za krytykę, nawet najmocniejszą, odwoływać ze stanowisk. A kto czuje się obrażony niech zakłada sprawę przed sądem. Na tym polega demokracja. Ewo, trzymaj się! Zbyt dużo dla nas znaczysz, by dziennikarze mieszali Cię z błotem. Zbyt dużo dla nas wywalczyłaś, by po jednej wpadce odwoływać Cię z funkcji dyrektora Teatru Ósmego Dnia. To jest ta... właściwa chwila, by powiedzieć, Ewo, jesteśmy z Tobą!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz