wtorek, 29 stycznia 2013

Kalina Filip o "Irydionie" z Teatru Polskiego w Warszawie


Dokładnie 100 lat po premierze spektaklu Irydion Zygmunta Krasińskiego w Teatrze Polskim, dzieło ponownie wraca na afisze. W 1913 roku zmierzył się z nim Arnold Szyfman, w 2013 roku Andrzej Seweryn. Takie pytanie zadano na oficjalnej stronie Polskiego: „W jakiej formie należy przedstawić dziś Irydiona, żeby był on czytelny dla widza w 2013 roku?”
Czy w realizacji Seweryna znajdziemy odpowiedzi? Okazuje się, że tak. Irydion nie jest sztuką szczególnie popularną, jest nieco ,,zakurzony” i trąci myszką. Motywem przewodnim jest zemsta. Temat trudny, lecz jakże aktualny. Zemsta dla głównego bohatera (granego przez Krzysztofa Kwiatkowskiego) jest nie tyle potrzebą serca, co obowiązkiem. Świat kreowany przez aktorów nasycony jest emocjami, angażuje widza. Nieoczekiwane, gwałtowne zwroty akcji zmuszają do skupienia i uważnego podążania za biegiem wydarzeń. Większość scen jest dynamiczna, pełna ruchu, podniesionego, niemalże do krzyku, głosu. Taka kompozycja spektaklu trzyma widza w napięciu.
Surowa scenografia, proste kostiumy, ogień i mnóstwo dymu potęgują atmosferę spisku, niepokoju. Elementem podkreślającym klimat spektaklu jest też muzyka, grana na żywo przez Ola Walickiego, Macia Morettiego, Wacława Zimpela. Doskonale dobrana stała się dopełnieniem obrazu.
Andrzej Seweryn, jako reżyser w pełni oddał ponadczasowe problemy poruszane przez Krasińskiego w Irydionie. Kwestie zemsty, młodzieńczej porywczości, zdrady, manipulacji wybrzmiewają mocno. Odczytywać je można nie tyle w kontekście życia, wyborów jednego człowieka, co historii, sytuacji społeczno-politycznych narodów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz