środa, 12 grudnia 2012

Raj w Teatrze Rampa w Warszawie

rys. Małgorzata Majewska (jako specjalny komentarz do przedstawienia)


Z Magdą Waligórską rozmawiałem bodaj rok temu. Uczyliśmy się razem na Wiedzy o Teatrze, potem ona wyjechała studiować aktorstwo. Szukała sceny, chciała zagrać w jakimś spektaklu. Widziałem, że dość ma popisów w Ranczu. Po roku zaprosiła do Teatru Rampa, pojechałem więc na Targówek do najrzadziej przeze mnie dotychczas odwiedzanej stołecznej sceny. Piwnicy właściwie, bo w teatralnej piwnicy utworzono scenę eksperymentów scenicznych „Mrowisko”. Niezbyt oryginalnie nazwał ją kierownik, Grzegorz Mrówczyński (tu znalazł przystań ten zbliżający się już do siedemdziesiątki reżyser). Od razu powiedzmy: to takie eksperymenty na miarę Rampy, czyli Iwaszkiewicz, Mrożek czy pokazany nam premierowo w grudniu Raj na podstawie scenariusza Kieślowskiego i Piesiewicza.
Historia znana jest choćby z filmu Niebo Toma Tykwera. Obserwujemy młodego policjanta przesłuchującego starszą od siebie kobietę. Scenicznie różnica wieku to jakaś dekada. Philippa i Filippo. Ona dokonuje zamachu: w planach na dilera narkotyków, a w efekcie umiera czwórka niewinnych osób.
Zimna przestrzeń, odrapane, piwniczne ściany, psychologiczne aktorstwo studenta AT Józefa Pawłowskiego i Waligórskiej. Reżyser tego wydarzenia (Marcin Bortkiewicz) kładł widać spory nacisk na wzajemne słuchanie się, na intymność relacji, które w kulminacyjnej scenie eksplodują gorącym uczuciem. Co jednak począć, gdy warunki sceniczne – jakby to ująć – nie sprzyjały. Szurania, tupania słyszalne znad sufitu mocno rozpraszały aktorów. A bliskość widzów jakby ich tremowała. W tej precyzyjnej układance wystarczy by upadł jeden element, a jak w dominie sypie się cała konstrukcja. No i stało się – komicznie wybrzmiały w natchniony sposób podawane kwestie Filippa o różnych pośladkach u kobiet. Że jedna to ma w jabłko a druga to tak bardziej w gruszkę. Jakby aktor nie rozumiał, że teraz już nie musi, że to zabawna scena, że już bez spiny.
Wierzę jednak, bo pamiętam perfekcjonizm Magdy, że wyeliminuje te brudy, zmieni detale i tchnie energii w tę matematykę podlaną psychologią. Bo dobrze, że ten tekst został wystawiony. Dobrze, że jest kolejna ciekawa scena w stolicy. Choć życzyłbym większej odwagi w doborze tekstów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz