piątek, 21 grudnia 2012

Dwóch panów z Zabrza

TANDEM...

...według Słownika Języka Polskiego to: rower na dwie osoby; dwuosobowy zespół zawodników; dwie osoby współpracujące ze sobą w jakiejś dziedzinie wiedzy, sztuki itp.; układ w maszynach, pojazdach itp. złożony z dwóch elementów tego samego rodzaju, ustawionych jeden za drugim.

Przyznam otwarcie: Teatr Nowy w Zabrzu jest dla mnie ważny. Tam, jeszcze jako student, bywałem na festiwalu „Rzeczywistość Przedstawiona”, tam spotkałem grono aktorów, któremu zależało na poziomie tej śląskiej sceny (tak zresztą jest do dzisiaj!). Nie jest mi więc łatwo pisać o fatalnej kondycji tej sceny. Po pierwsze staram się zbyt mocno nie krytykować dyrektorów teatrów. Wiem, że jest kryzys, że miasta obcinają budżety, że kierować placówka kultury łatwo nie jest, godzić zwaśnione aktorskie koterie. Ponadto nie znam aktora, który by nie narzekał na swojego dyrektora. Ci co grają mało narzekają na brak pieniędzy, a ci co sporo na brak wolnego czasu.

Jak to jest być dyrektorem teatru bez sukcesów artystycznych? O to chętnie zapytałbym sterników zabrzańskiej sceny: piastującego do kilku lat funkcję dyrektora naczelnego Jerzego Makselona i Zbigniewa Stryja – zastępcę tegoż do spraw artystycznych. TANDEM ów w ostatnich latach nie odniósł absolutnie żadnego sukcesu artystycznego. Sukces frekwencyjny może tak, szkoły stawiały się na porannych bajkach. Zastanawia mnie co czuje dziś TANDEM oferujący w niemal 200 tys. mieście miałki, farsowo-bajkowy repertuar? Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że na pustyni teatralnej jaką od lat jest Górny Śląsk, podobno (dziś się o tym dowiedziałem) TANDEMOWI mają zostać przedłużone kontrakty dyrektorskie. Na kolejne trzy lata.

TANDEM rozsławił Teatr Nowy skandalem związanym z chęcią ocenzurowania Nieskończonej historii. Roztropna reżyserka Ula Kijak, nie zgodziła się na zmienianie scen w spektaklu. Pamiętacie Państwo uwikłanie prezydent miasta w spór dotyczący dwóch scen tego, moim zdaniem, bardzo dobrego spektaklu, wyjątku w zabrzańskiej placówce (świadczącego o niezłym zespole aktorskim). Chodziło mianowicie o scenę, w której młoda kobieta, stojąca obok księdza ma poduszkę przypiętą do brzucha – co dało do myślenia niektórym widzom, że to ciąża, dziecko księdza. Powstały listy, artykuły w prasie lokalnej, zbieranie podpisów.

Piszę ten komentarz z niepokojem. Dochodzą mnie bowiem głosy z Zabrza, że TANDEMOWI zostaną przedłużone kontrakty. Że wprawdzie związki aktorskie działające w teatrze wydały negatywną opinię, jednak Solidarność, do której należą głównie pracownicy techniczni zadowolona jest z TANDEMU.

Nieskończona historia pokazywana jest raz w miesiącu. Tak precyzyjnie choreograficznie i głosowo ustawiony spektakl, co zrozumiałe, rozłazi się przy jednorazowych graniach, bez możliwości prób wznowieniowych. A na wznowieniówki o ile mi wiadomo reżyserka zapraszana nie jest.

Czy ktoś rozsądny wytłumaczy widzom, dlaczego teatr, który jest organizatorem niezłego festiwalu dramaturgii współczesnej, nie zatrzymał żadnego z reżyserów, który rokrocznie zdobywa tam nagrody? Dlaczego dajmy na to Paweł Demirski, który podczas festiwalu prowadził kilkudniowe warsztaty nie dostał propozycji napisania tekstu dla Nowego?

W Zabrzu potrzebny jest konkurs na stanowisko dyrektora. Apeluję więc do obu Panów, by do niego przystąpili, zweryfikowali swoje plany artystyczne przed gronem ekspertów. Jeśli wygracie, zamilknę ja i pewnie większość oponentów. Będziemy jedynie weryfikować, oceniać wasze postulaty. Jeśli przegracie, to ja panom kupię tandem, taki nawet z tych droższych. Byleście tylko panowie wyjechali z Zabrza. Szerokiej drogi!

1 komentarz:

  1. Przyjechałam specjalnie z Wałbrzycha na Nieskończoną Historię. Po spektaklu miała odbyć się dyskusja na temat spektaklu i całego tego zamieszania. Owszem odbyła się, ale panowie dyrektorzy nie raczyli się na niej pojawić. Dosyć żałosna postawa. Spektaklu szkoda i twórców. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń